Zamek w Chrzelicach
- historia
- architektura
- fakty i domysły


HISTORIA ZAMKU
Daty, Wydarzenia, Historia rozbudowy

   Trudno dziś już w Chrzelicach odnaleźć historyczne ślady, będące dowodem na to, że wieś ta ma swoje korzenie w odległym wczesnośredniowieczu.
Galeria w wieży >>>
Jedynym takim "żywym dokumentem" tamtych czasów są ruiny zamku-pałacu, zbudowanego na małym i suchym wzniesieniu wśród bagnistych terenów prawdopodobnie na przełomie XII i XIII wieku przez rycerzy Zakonu Joannitów (zakon rycerzy szpitalników założony w 1099 roku. Zakon ten obok własnych nabytków przejął na mocy bulli papieskiej dobra skasowanego w 1312 r. zakonu templariuszy (zapytaj Tropiciela Tajemnic). Już od początku XII wieku istniał w Polsce), którzy najprawdopodobniej wykorzystali miejsce po starym grodzisku, z przełomu IX/X wieku lub nawet wcześniejszego. W tym okresie grodzisko to zapewne było częścią linii obronnej złożonej z kilku grodów, leżących na szlaku handlowym z południowego-wschodu na północny-zachód (m.in. Moszna, Ogiernicze, Chrzelice, Grodzisko, Przechód) w kierunku Niemodlina, krzyżującym się ze szlakiem handlowym w kierunku Moraw. Prawdopodobnie grody te, to pozostałość strategicznej działalności ówczesnego władcy Śląska, Bolesława Chrobrego Wielkiego (967-1025), próbującego chronić nową dzielnicę przed najazdami czeskich władców, chcących nad nią panować.
   Joannici, którzy na Dolnym Śląsku mieli najwięcej komandorii i szpitali, cieszyli się dużym poparciem przebywającego w Raciborzu, księcia opolskiego Mieszka II Otyłego (ok. 1220-1246), który był ich kawalerem dewocyjnym. Książę ten wsławił się nadaniem wielu przywilejów i dóbr oraz udziałem w bitwie pod Legnicą w 1241 roku, gdzie dowodził lewym skrzydłem wojsk polskich, składającego się m.in. z rycerzy księstwa opolskiego.
Galeria w wieży >>>

   Gdy część powracających oddziałów tatarskich po bitwie po spostoszeniu okolic Raciborza dotarła w maju 1241 roku aż do Nysy, niszcząc po drodze wiele miejscowości i miasteczek, zahaczyła także o okolice Chrzelic. Być może te właśnie wydarzenia spowodowały rozpoczęcie przebudowy na kamień, z okrągłą wieżą obronną i mocniejszymi murami. Stało się to już w drugiej połowie XIII wieku, a duży wpływ na to mieli templariusze (zakon założony w 1118 roku w Ziemi Świętej). Prawdopodobnie na podstawie ich wskazówek gród został wzmocniony i lepiej przysposobiony do obrony.
   Jednym ze źródeł z tamtych czasów potwierdzających istnienie grodu obronnego Chrzelicz, jest dokument z czerwca 1316 roku mówiący o możnym panie Dirsco (Dierżysławie ?) Staruncza. Niestety, na razie jeszcze dokładnie nie wiemy kim był i skąd wziął się w Chrzelicach, ale można przypuszczać, że jako rycerz i podwładny księcia Bolesława I (ok. 1256 - 1313), objął on dowództwo w chrzelickiej twierdzy już pod koniec stycznia 1291 roku. Było to zapewne spowodowane zawarciem przymierza w Ołomuńcu pomiędzy królem czeskim Wacławem II a książętami. Mieszkiem cieszyńskim i Bolesławem I opolskim, którzy zobowiązali się w razie potrzeby udostępnić królowi wszystkie swoje zamku oraz udzielić mu zbrojnej pomocy. Po śmierci Bolka I rycerz Staruncza prawdopdobnie przez kilkanaście lat służył jego synowi, księciu Bolesławowi II (ok. 1300 - 1356), który w kwietniu 1336 r. zatwierdził i darował dobra prószkowskie panom z Prószkowa. Wśród nich mogły być również dobra chrzelickie, które najprawdopodobniej jednak znajdowały się w zasięgu terytorialnym ziemi prudnickiej.
   Ponad pół wieku później zamek w Chrzelicach wraz z majątkiem został własnością księcia Władysława Opolczyka (ok. 1328 - 1401), a po śmierci wszystkie jego dobra na Śląsku przejęła jego druga żona, księżna Eufemia zwaną Ofką (ok. 1350 - 1419).
Galeria w wieży >>>

   W okresie najazdów husyckich (1428 - 1434) wieś Chrzelice doznała wielu zniszczeń, lecz zamek, pomimo, że doznał także uszczerbku w swoich umocnieniach, przetrwał ten atak.
   Po wielu perypetiach, sprzeczkach i roszczeniach pomiędzy poszczególnymi książętami w 1437 roku książę Bolko V, otrzymał od swego stryja Bernarda połowę zamku w Chrzelicach ze wszystkimi przynależnymi dobrami. Po bezpotomnej śmierci Bolka V w 1460 r. król czeski Jerzy zamierzał zawładnąć jego państwem, lecz ostatecznie otrzymał je brat zmarłego, Mikołaj I Opolski (ok. 1420 - 1476) na okres od 1460 do 1476 roku. Prawdopodobnie po tym okresie na zamku rządzili nieznani z imienia dwaj bracia rycerze, trudniący się łowiectwem, ale w wyniku kłopotów finansowych wraz z grupą kilkudziesięciu innych swoich towarzyczy również rozbojem. Kres tym zbójnickim wyprawom dali dopiero na początku XVI wieku opolscy książęta z rodu Piastów, którzy jako zwycięzcy posiadali zamek do 1532 roku.
   Właśnie za rządów księcia Jana Dobrego, w roku 1506 Zygmunt I, późniejszy król Polski będący wtedy jeszcze nadstarostą śląskim, mianowanym przez swego brata, króla czeskiego Władysława Jagiellończyka zwołał do Prudnika sejm krajowy. Uchwalono wtedy m.in. powołanie kilkuset osobowej drużyny rycerskiej do zwalczania panoszących się na Śląsku rozbójników, na czele której jako główny dowódca stanął sam Zygmunt I. Po kilku miesiącach potyczek i pościgów rozbójnicy zostali pokonani, a złapanych Zygmunt I kazał powywieszać. W trakcie tych działań wiele zamków i kryjówek rozbójników zostało doszczętnie zburzonych lub częściowo zniszczonych. Potyczki te jak i same zniszczenia nie ominęły także chrzelickiego zamku. Zburzona została do połowy okrągła wieża, ostatni bastion obrony zbójników. Także osada, wtedy jeszcze prawdopodobnie rycerska została wytrzebiona i zniszczona, bowiem dopiero kilkadziesiąt lat później wspomina się o podległej zamkowi osadzie kmiecej, zamieszkałej przez 15 kmieci i 9 zagrodników.
Galeria w wieży >>>

   Po tych krwawych wydarzeniach podwładni księcia Jana dokonali nowych zmian w otoczeniu zamku jak i w samej warownej budowli. Wyremontowali m.in. wolnostojącą wieżę, budynkim jak i otaczający je potężny mur. Ciekawy jest fakt, że nie wznieśli oni starej wieży powyżej murów, a tylko dobudowali drugą, ośmioboczną wieżę z osłoniętym chodnikiem strzelnicowym na narożniku północno-zachodnim. Wzmocnili i pogłębili także fosę otaczającą zamek.
   Wraz ze śmiercią księcia Jana Dobrego w 1532 roku wymarła opolska linia rodu Piastów, co spowodowało, że całe księstwo a w tym i zamek chrzelicki wraz z dobrami zajął król Ferdynand. Po roku jednak zgodnie z układem dobra te tytułem zastawu objął margrabia Jerzy Hohenzollern, który jako gorliwy protestant wprowadził w całym księstwie opolsko-raciborskim protestantyzm. Jednakże w 1543 roku król czeski Ferdynand I przywrócił katolicyzm, zaś w roku 1551 odebrał Jerzemu Fryderykowi (synowi Jerzego Hohenzollerna) całe księstwo dając mu w zamian księstwo żagańskie i odszkodowanie pieniężne.
   Zabrane dobra, król z kolei przekazał królowej węgierskiej, Izabeli Jagiellonce i jej synowi, nieletniemu Zygmuntowi Zapolyi jako odszkodowanie za rezygnację z praw do królestwa węgierskiego (Siedmiogród). W 1556 r. Izabela zrzekła się jednak swych śląskich posiadłości i wróciła na Węgry. Tak więc od roku 1557 księstwo opolsko-raciborskie wraz z zamkiem w Chrzelicach i z przyległymi dobrami, wróciło w bezpośrednie władanie cesarza Ferdynanda I Habsburga, z której na okres od 1557 do 1578 roku zamek chrzelicki było dobrem zastawnym dla szlachcica i starosty Wrilandta Wenzela Posadowskiego za szczególne zasługi wojenne oraz za wpłatę sumy dwudziestu pięciu tysięcy sześciuset dwudziestu ośmiu talarów.
   Ale już pod koniec 1578 roku ponownie zostaje oddany w dzierżawę, tym razem Jerzemu Prószkowskiemu, zaś po jego śmierci 23 lutego 1584 r. staje się własnością jego starszego syna Jana Krzysztofa Prószkowskiego, członka rodu Prószkowskich.
   Przez pewien okres drugiej połowy XVI wieku majątkiem w Chrzelicach zarządzał ród Blankowskich z Turawy, którego założycielami byli Mikołaj i Wacław Oblankowscy pełniący rolę urzędników dóbr chrzelickich. Po uzyskaniu szlachectwa zmienili oni nazwisko na Blankowski.
Galeria w wieży >>>

   Przełom XVI i XVII stulecia to wzrost zainteresowania zamkiem specjalistów od fortyfikacji. Pierwszym był wrocławski inżynier Hans Schneider von Lindau, który już w 1594 roku przejął zadania wykończenia budowli fortyfikacyjnych w księstwie (lub umocnień obronnych) dla biskupa. Na zamku w Chrzelicach działał na zlecenie wspomnianego Jana Krzysztofa Prószkowskiego, który uzyskał dla architekta pozwolenie na 14-dniowy pobyt w Chrzelicach. W okresie tym miał on przygotować pełny raport i plany nowego obwarowania zamku hrabia Prószkowski próbował zatrzymać wrocławskiego specjalistę na dłuższy czas, aniżeli przewidywało zezwolenie, po to aby rozbudować i wykończyć twierdzę w Chrzelicach.
   Jednakże wskutek pewnych nieporozumień rada wrocławska wysłała do hrabiego dwa listy z datami 27 lipca i 3 sierpnia 1605 roku, w których cofa wydane wcześniej pozwolenie.
   W roku 1608 inny wrocławski inżynier Valentin von Säbisch (1577-1627) bardzo zainteresował się twierdzą w Chrzelicach. Zachowały się jego rysunki z tego okresu pozwalają nam zobaczyć ówczesny stan zamku jak i niezrealizowany projekt przebudowy zamku w potężną twierdzę. Na jednym z nich można zobaczyć potężne mury otoczone fosą, ośmioboczą wieżę narożną oraz odbudowaną do połowy swej wysokości okrągłą wieżę o potężnych i grubych murach. Von Säbisch był wrocławskim architektem i pochodził z polskiej rodziny szlacheckiej, zniemczonej dopiero w XVI wieku. Był także pionierem techniki rakietowej, pozostawiając po sobie wiele ciekawych prac i rozwiązań konstrukcyjnych. Gdy patrzymy się dokładnie niezrealizowanemu projektowi Säbischa, to bez trudu zauważymy, że w miejscu gdzie stała dolna część potężnej wieży, stoi teraz... no właśnie, co? Przypomina to wiele rzeczy, ale najmniej już chyba wieżę obronną.
Galeria w wieży >>>

   Niestety nam pozostało już tylko snuć fantastyczne domysły na ten temat, gdyż wszelkie plany rozbudowy chrzelickiej twierdzy zostały zastopowane z powodu wybuchu w maju 1618 roku wojny trzydziestoletniej.
   W trakcie wojny, w 1644 roku księstwo opolsko-raciborskie przeszło we władanie zastawne Władysława IV Wazy oraz innych członków tego rodu, Karola Ferdynanda biskupa wrocławskiego, Jana Kazimierza i Ludwiki Gonzaga. W ich rękach pozostało ono aż do roku 1666, kiedy to Ludwika Maria utraciła je na wskutek intryg jezuitów na rzecz Habsburgów, w rękach których pozostało aż do zajęcia Śląska przez Prusy.
   Dopiero w 1649 roku, w rok po zakończeniu wojny zajęto się ponownie planami przebudowy chrzelickiego zamku. Jednakże z uwagi na sytuację, jaka panowała w księstwie pierwotna wersja przekształcenia zamku w twierdzę została odrzucona a w jej miejsce przyjęto koncepcję utworzenia wspaniałego pałacu barokowego wkomponowanego w mały, ale piękny park krajobrazowy. Brak jak na razie dokumentów i informacji na temat przebudowy zamku w drugiej połowie XVII wieku. Jedynym takim dowodem, oprócz ikonografii z tego okresu jest kamień (odbojnica) przy bramie wjazdowej od strony północnej z wybitą na nim datą 1674, która najprawdopodobniej odnosi się do jednego z etapów przebudowy (chociaż niekoniecznie), w trakcie której resztki gotyckiej budowli wtopiono w nową, barokową bryłę. Ostatni etap przebudowy zakończył się około roku 1694.
   Do końca XVIII wieku zamek posiadał cztery skrzydła otaczające dziedziniec, i dopiero po ponownym remoncie spowodowanym pożarem lub skutkami wojennymi zostało zburzone skrzydło południowe wraz z barokową wieżyczką, wskutek czego zamek uzyskał obecny kształt niezamkniętego czworoboku o trzech skrzydłach.
   Wszystkie te zmiany, przebudowy i remonty miały miejsce w okresie, gdy na mocy prawa spadkowego sukcesorem dóbr prószkowskich, w tym i Chrzelic została córka Jerzego Krzysztofa II Prószkowskiego, księżna Karolina Maksymiliana (1674-1734). Była ona żoną księcia Waltera Xawera von Dietrichsteina, który 24 marca 1770 roku dobra te scedował na swego syna, Karola Maksymiliana von Dietrichsteina z Mikulova, w rękach którego pozostawały one prawie do końca 1783 roku (o ciekawe przypadki z życia hrabiego zapytaj Tropiciela Tajemnic).
   Ród Prószkowskich wymarł w linii męskiej w 1769 roku wskutek nagłej śmierci hrabiego Leopolda, spowodowanej tragicznym finałem pojedynku z hrabią Zedlitz w dniu 10 maja 1769 r. we Wrocławiu. Zdarzenie to zakończyło prawie pięćsetletnią historię rodu Prószkowskich.
Galeria w wieży >>>

   Po zakupie posiadłości Chrzelic i Prószkowa król Fryderyk połączył je we wspólną domenę i w tym samym roku włączając ją do dóbr królewskich, przekazał aż do roku 1794 pod zarządzanie kamery królewskiej (organ cesarskiej administracji skarbowej powstałej w 1557 r. Podlegały jej sprawy związane ze ściąganiem wszelkich opłat, podatków itp. należnych królowi oraz sądownictwo w sprawach skarbowych). W tym samym roku domena ta została ponownie podzielona na osobne urzędy: Prószkowa i Chrzelic i oddana w dzierżawę.
   Zamek wraz z dobrami dostał się na początku 1816 roku na ponad 100 lat w dzierżawę rodziny Heller posiadającej majątek w okolicach Rybnika. Jeden z członków tej rodziny przeniósł się do Chrzelic w 1815 roku zostając głównym dzierżawcą całego majątku. Jego następca, Aleksander Heller był tak, jak i jego ojciec, znanym specjalistą od hodowli owiec i koni. Dzięki niemu właśnie Chrzelice w połowie XIX wieku zasłynęły na arenie międzynarodowej m.in. z racji posiadania wspaniałego stada koni i owiec. Od 1855 roku był m.in. pisarzem państwowym w Prudniku. Miał trzech synów, Alfreda (1859-1915), Maksymiliana i Feliksa (1855-1932). Żona Aleksandra, córka radnego Leopolda, zmarła mając 39 lat. Ostatni z Hellerów, Feliks zmarł w 1932 roku, natomiast inni członkowie rodu, Eduard i Alfred Hellerowie zginęli w trakcie działań Pierwszej Wojny Światowej na początku 1915 roku. Z informacji mieszkańców Chrzelic wynika, że groby członków rodziny Hellerów znajdowały się do połowy lat 20-tych w parku okalającym zamek. Dopiero w następnych latach zostały przeniesione na cmentarz do Łącznika. Dzisiaj, oglądając je w ewangelickiej części cmentarza zauważymy, że daty na ich pomnikach zostały skute. Zrobili to prawdopodobnie sowieccy żołnierze pod koniec Drugiej Wojny Światowej. Natomiast w parku okalającym chrzelicki zamek tuż po wojnie można było zobaczyć kilka mogił poległych żołnierzy niemieckich.
   Dzierżawa Hellerów wygasła pod koniec 1920 roku, a w latach 1921- 1938 właścicielem zamku i dóbr była Pruska Izba Skarbowa, z ramienia której dalszą dzierżawę pełnili na przemian, Aleksander Seydel, najwyższy urzędnik kameralny będący zarazem naczelnikiem urzędu oraz pani radca ekonomii, dr. Margarette Bannert z domu Deloh, mieszkająca w Radostyni. Była ona żoną radcy, który posiadał dużą posiadłość na Dolnym Śląsku oraz w niedalekich Dobieszowicach. Pani Bannert tak bardzo spodobały się okolice Chrzelic, że mieszkańcy mogli ją tu spotkać prawie codziennie na konnych przejażdżkach.
   W okresie tej dzierżawy zagranicznym gościem na zamku był baron von Zikiel pochodzący z dużego majątku w Austrii. Studiował on w Niemczech. Innym gościem w tym okresie był Feliks Hajos Groth z wielodzietnej rodziny, którego ojciec to hrabia mieszkający w Świdnicy. Trzecim gościem na zamku był baron von Grotthe.
   Wszyscy ci trzej panowie pobierali nauki u nadleśniczego Wilhelma F. Müllera, posiadającego własne mieszkanie w sąsiadującym z zamkiem budynku nadleśnictwa.
   W trakcie działań wojennych na zamku urzędował sztab łączności wojsk radzieckich. Po zakończeniu działań wojennych zamek w stanie pełnej używalności przeszedł w ręce państwowe i w stanie takim przetrwał tylko do przełomu lat 60 i 70-tych. Od roku 1946 do końca lat 60-tych zamek zamieszkiwało kilkanaście rodzin. Jedną z ostatnich mieszkanek zamku była pani Julia Daniel (1884-1985), córka Mateusza i Franciszki zd. Szczepanek, pełniąca tam od początku 1912 roku funkcję służącej i kucharki. Zamek opuściła na krótko tylko w czasie wojny. Dopiero na początku lat 70-tych XX wieku przekwaterowano ją do malutkiego domku w wiosce, gdzie zmarła mając 101 lat. W powojennym okresie w zamku funkcjonowało przedszkole oraz namiastka świetlicy wiejskiej lub klubu młodzieżowego.
   Może nie ostatnią, ale na pewno jedną z ostatnich tajemnic chrzelickiego zamku jest niewyjaśniona do dzisiaj rola ostatnich jego „państwowych użytkowników”, dzięki którym zabytkowa budowla popadła w zupełną ruinę...

Powyższy tekst wzięty jest z serii artykułów Eryka Murlowskiego, które ukazały się w "Tygodniku Prudnickim" na przełomie 2001/2002 r. a zamieszczony został na stronie www.warownia.pl za zgodą autora.
Dalsze rozpowszechnianie, kopiowanie i przetwarzanie zabronione.

W pobliżu: Biała (12 km), Otmęt - Krapkowice (20 km), Prószków (19 km)

 Powrót 

  © Eryk Murlowski, Xezaar