«« do bram Lochów 
 «« spis "W objęciach strachu... w cieniu niepewności" 

Szczerba - zamek w Gniewoszowie

O POKUTNICY Z RUIN NA SZCZERBIE


Galeria w wieży >>>
   Pewnego jesiennego dnia pracowity gospodarz z Różanki w powiecie kłodzkim orał właśnie u stóp Szczerby, gdzie ongiś stał warowny zamek, gdy wtem usłyszał takie trzaski, jakie zwykle dochodzą od drewna płonącego wesołym ogniem w piecu piekarskim. Przywiodło mu to na pamięć smaczne, słodkie ciasto, które jego żona miała zwyczaj piec po wyciągnięciu chleba z pieca.
   - Takim głodny, gdyby tak ktoś mi teraz przyniósł kawałek świeżego ciasta! - pomyślał.
   I tak w tej samej chwili pojawiła się przed jego zdumionymi oczyma piękna dziewczyna w długiej, spływającej aż do ziemi szacie, podając mu kawałek ciasta.
   - Zaprzestań orki - rzekła - albowiem dziś jest wigilia Wszystkich Świętych i wysłuchaj mnie.
   Byłam córką komesa Jana, możnego przed wielu wiekami pana na zamczysku, które stało na szczycie Szczerby. Ale ojciec mój dla zaspokojenia swej pychy i mojego umiłowania czczego blichtru i zbytku obdzierał bezlitośnie swoich poddanych. Dlatego też ani on, ani ja nie możemy zaznać spokoju po śmierci, bo życie nasze oparte było na wyzysku biedaków, których wielu wyzuto nawet z ich prawej i odwiecznej własności, z ziemi.
   Uratować mnie może tylko człowiek, którego rąk nie skalała nigdy grabież cudzej własności. Ty właśnie możesz być moim wybawcą. Musisz tylko pójść do pobliskiego klasztoru jutro rano i tam odmówić siedem razy po siedem "Ojcze nasz" za moją biedną duszę. Ale strzeż się, abyś idąc i wracając nawet myślą nie sięgnął po cudzą własność, bo inaczej nie zdejmiesz czaru. Zaraz po modlitwie wracaj do mnie, a ja cię sowicie wynagrodzę!
   Gospodarz zrobił, o co go proszono. Już wracał śpiesznie na Szczerbę, już przechodził koło Międzylesia, gdy spostrzegł na skraju
Galeria w wieży >>>
drogi rosnące krzaczki brusznic, obsypane czerwieniącymi się w jesiennym słońcu owocami.
   - Wezmę taka gałązkę z brusznicami - pomyślał - to będę miał dIa dziecisków.
   I zerwał parg gałązek z brusznicami. Pod Szczerbą piękna zjawa czekała już na niego zalana łzami.
   - Nie posłuchałeś mnie - wołała z rozpaczą w głosie - złakomiłeś się na parę cudzych brusznic rosnących na cudzym gruncie, nie będę odczarowana!
   I z przeraźliwym szlochem zniknęła.
   Długo jeszcze w uszach lekkomyślnego wieśniaka brzmiał ten straszny jęk pokutnicy z ruin Szczerby.

według R. Kühnau - "Schlesische Sagen" - Leipzig-Berlin 1913-1914 - t.1, s. 275 

Powyższy tekst pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Prawa do rozpowszechniania, powielania i kopiowania należą do wydawnictwa Skryba (Wrocław).

  Powrót 

  © Xezaar