Zamek w Świnach
- historie niesamowite
- dziwne przypadki
- autentyczne zdarzenia

KLĄTWY PANA ŚWINKI


Galeria w wieży >>>
   Był rok 1378. Konrad Świnka, możny magnat dolnośląski, zabawiał się właśnie przy kielichu w jednym ze swych zamków w okolicy Wałbrzycha. Jak prawie wszyscy Świnkowie, był człowiekiem oddanym uciechom stołu, nie stroniącym od wina, porywczym i gwałtownym. Toteż nic mu nie przeszkadzało w dalszej uciesze, choć nagle zerwała się straszna burza, a pioruny biły zewsząd.
   Co lękliwsi współbiesiadnicy zaczęli zwracać uwagę gospodarzowi, że może nie przystoi oddawać się nadal uciechom, skoro szaleje burza, którą nieziemskie jakieś moce rozpętały nad ziemią. Jeden z obecnych przy biesiadzie zakonników zaproponował nawet rozpoczęcie modłów o odwrócenie grożącego niebezpieczeństwa.
   Ale pan Świnka wyśmiał wszystkich.
   - I cóż mi z tego przyjdzie, że zamiast weselić się przy kielichu będę siedział z ponurą miną - wołał - czy nie lepiej wychylić jeszcze choćby ten garniec krzeszowskiego piwa? Jeśli mię mają diabli wziąć, niech mnie przynajmniej wezmą w chwili uciechy!
   I w tej samej chwili stała się rzecz straszna. Rozległ się potężny huk i piorun uderzył w samą trzymającą kufel dłoń pana Świnki. Niewczesny wesołek padł martwy na miejscu. A srebrny kufel, z którego pił, stopiło uderzenie pioruna w jedną bryłę, tak że nie można go było wyjąć z martwej dłoni.
   Tak to pan Świnka musiał być pochowany razem ze swym kuflem i mógł nie rozstawać się z nim nawet w grobie.

* * *

   Zabobonny lęk przed burzą, zjawiskiem natury dla ówczesnych ludzi nie-zrozumiałym, sięga dawnych wierzeń, które wielu narodom nakazywały cześć dla burzy i piorunów, jako zjawisk nadprzyrodzonych.
   W opowieści warto też zwrócić uwagę na sposób, w jaki tradycja ludowa potraktowała odwagę, czy nawet zuchwalstwo magnata. Dla szlachty, której panowanie uzasadniane było tradycjami ich zasług wojennych "obrońców ojczyzny", odwaga była czymś nieodzownym i pozytywnie wyróżniającym. Chłopi natomiast utrzymywani w zależności m.in. przez wpajanie im lęku przed wszelką siłą, oceniali akt nadmiernej odwagi szlachcica jako zuchwal-stwo godne kary niebios: taki jest właśnie morał przytoczonego tu podania.

według R. Kühnau - "Schlesische Sagen" - Leipzig-Berlin 1913-1914 - t.3, s. 405 

Powyższy tekst pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Prawa do rozpowszechniania, powielania i kopiowania należą do wydawnictwa Skryba (Wrocław).

  Powrót 

  © Xezaar