Sokolec - zamek w Janowicach Wielkich
- historie niesamowite
- dziwne przypadki
- autentyczne zdarzenia

O KRZEŚLE KSIĘŻNICZKI W GÓRACH SOKOLICH


   Na jednym ze szczytów Gór Sokolich, nie opodal wsi Karpniki w powiecie jeleniogórskim, stał niegdyś starożytny zamek, o którym lud śląski opowiadał takie podanie.
   Pewien młody pasterz zwykł był pasać swe owce zawsze w tym samym miejscu nad Bobrem, u podnóża Gór Sokolich. Wczesnym rankiem wychodził już ze swym stadem. Dzień zbiegał mu na doglądaniu pasących się owiec, do wsi wracał dopiero, gdy zapadł mrok. Spokojne i ciche było jego życie, a gdyby nie owce, które nieraz rozbiegały się i których trzeba było szukać wśród załomów skalnych, byłby zupełnie szczęśliwy. Jednak pewnego dnia zobaczył coś, co zburzyło jego spokój. Szukał właśnie w górach zgubionej owcy, gdy nagle zobaczył, że wśród głazów na występie skalnym jakby umyślnie w tym celu wykutym, siedzi cudna, młoda dziewczyna i przędzie. Postać jej była pełna wdzięku, długie złociste włosy tak pięknie lśniły w promieniach słońca, że młodzieniec stanął oniemiały i długo patrzył. Słońce podniosło się do zenitu, z wieży wiejskiego kościoła wybiło południe i w tej samej chwili dziewczyna zniknęła jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
   Przez kilka dni powracał w to miejsce młody pasterz, co dzień szybciej biło jego serce, gdy oglądał cudowną zjawę. Tajemnicza nieznajoma nigdy nie odezwała się doń ani słowem.
   Aż wreszcie przyszedł dzień 24 czerwca, święto Kupały, dzień Św. Jana. Gdy młody pasterz przyszedł o zwykłej porze, dziewczyna odezwała się do niego tymi słowy:
   - Posłuchaj młodzieńcze moich dziejów. Byłam panią tego zamku, którego ruiny stoją nie opodal. Zamek był tak niedostępny i duży, ze go Sokolą Skałą zwano. Wielu pięknych rycerzy ubiegało się o moje względy, ale że królewska krew Piastów płynęła w moich żyłach, postanowiłam nie oddawać swej ręki żadnemu z nich, tylko równemu mi księciu. Wreszcie zasłyszał o mnie pewien dumny kniaź ze wschodu i przybył, aby mnie poślubić. Ale moja duma odrzuciła i jego miłość.
   Jakże srogo zostałam ukarana! Odrzucony zalotnik sprzymierzył się z czarodziejami, którzy zniszczyli mój piękny zamek, a mnie samą uwięzili w podziemnych grotach, z których tylko wiosną na świat wyjść mogę. Jeżeli chcesz mnie uwolnić, a serce masz mężne, wejdź bez trwogi w ową ciemną furtę, do której prowadzi ta ścieżyna, a moja miłość i niezmierzone bogactwa będą twoją nagrodą.
   Nastało południe i zaczarowana księżniczka zniknęła. Bez słowa rzucił się pasterz we wskazanym kierunku. Coś błysnęło mu pod stopami: był to kosztowny sztylet. Podniósł go i śmiało przekroczył ciemną furtę.
   I w tej samej chwili jakby się piekło otwarło. Ziemia zadrżała pod nogami młodzieńca jakby go chciała pochłonąć, sklepienie zdało się walić na jego głowę, a zewsząd zagradzały mu drogę straszne paszcze o kłach ociekających krwią. Zamarło serce młodzieńca, opuściła go odwaga.
   - Nie mogę cię uratować, księżniczko! - zawołał ze smutkiem.
   W tej samej chwili zniknęły wszystkie straszne widziadła i ukazała się księżniczka, smutna i poważna.
   - Dolo moja nieszczęśliwa - rzekła - odtąd nie ujrzysz mnie już nigdy, ani nikt ze śmiertelnych. Ale jeszcze kiedyś na wieży mojego zamku ukaże się znów stara chorągiew panów tej ziemi, a ten który przywróci Śląskowi dawną wolność, a władanie nad tym krajem daw-nym panom tej ziemi rodzinnej, ten i mnie z niewoli czarów uwolni. Zniknęło wszystko. Smutny poszedł do wsi młody pasterz. Uśmiech nie zagościł już od owego zdarzenia na jego twarzy. A następnego roku, w dzień Św. Jana, znaleziono go martwego u stóp góry. Miejsce jakby wykute w skale długo jeszcze potem pokazywali sobie ludzie, zowiąc je Krzesłem Księżniczki. I długo jeszcze musiał czekać lud dolnośląski, zanim na zamku w Karpnikach zatrzepotała piastowska chorągiew, a ziemię tę objęli we władanie prawi jej gospodarze.

Mimo, iż w powyższym podaniu przewija się nazwa Karpniki, mowa jest o zamku Sokolec aktualnie "przypisywanemu" miejscowości Janowice Wielkie.

według J.G.T. Grässe - "Sagenbuch des Preussischen Staates"
- Glogau (Głogów) 1871 - t.2, s. 282

Powyższy tekst pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Prawa do rozpowszechniania, powielania i kopiowania należą do wydawnictwa Skryba (Wrocław).

  Powrót 

  © Xezaar