«« do bram Lochów 
 «« spis "Legend i tajemnic zamków i miast" 

Zamek i twierdza w Kłodzku

O ZŁEJ KSIĘŻNICZCE LIBUSZY


   W bardzo dawnych czasach zamkiem w Kłodzku i całą okolicą władała księżniczka Libusza. Ale mimo że była kobietą, rządów jej nie można było nazwać kobiecymi; przeciwnie, nie łagodność i gospodarność, ale gwałty i rozboje były jej ulubionym sposobem postępowania. Bo też nawet w bezpośrednim starciu nie potrzebowała się Libusza nikogo obawiać. Niejeden widział, jak mocarną dłonią łamała czasem dla rozrywki grube, żelazne podkowy, a gdy
Galeria w wieży >>>
razu pewnego założyła się z bratem, kto z nich dwojga dalej potrafi wysłać strzałę ze swego łuku, wystrzelona z jej łuku strzała przebiegła drogę dwa razy dalszą: z kłodzkiego zamku aż do odległego o milę Żelazna, do stóp ogromnej lipy. Owa lipa już wówczas była starym drzewem. Zasadzono ją pono wtedy, gdy budowano w Kłodzku świątynię dawnych bogów, na której miejscu, na kłodzkim Górnym Zamku stanął później kościół Św. Piotra i Pawła. Ludzie wierzyli, że drzewo jest wieczne, że nawet jeśli zginie, to na jego miejsce zaraz wyrasta drugie.
   Pod lipą w Żelaźnie stanęła niegdyś Libusza i wśród czarodziejskich zabiegów i po złożeniu ofiar bogom zaczęła wieszczyć o przyszłych losach Kłodzka. Mówiła, że kiedyś nadejdą takie dni, w których okolice miasta obsiądą całe stada bocianów i będzie to znak, że już wkrótce miasto ucierpi od najazdu tureckiego. Turek nadciągnie przez kamienny most i dojdzie aż na rynek miasta, ale wtedy uderzą nań z zamku obrońcy i zadadzą mu klęskę.
   Mężna i silna była Libusza, ale i okrutna. Wielu też miała wrogów, przed którymi długo umiała się bronić. Wreszcie jednak nie pomogła ani siła, ani przebiegłość ani nawet czary: pochwycono ja i zamurowano żywcem w wielkiej sali, przy bramie pomiędzy Zamkiem Górnym a Dolnym w Kłodzku.
   Na pamiątkę tego okrutnego czynu wykuta z kamienia postać Libuszy została wmurowana w tym miejscu w zamkowe mury obronne ponad najgłębszą fosą; wizerunek ten przetrwał nawet aż do XVII wieku. Piękny obraz, przedstawiający Libuszę wisiał też w tak zwanej Zielonej Komnacie Zamku w Kłodzku, a w owym kościele Św. Piotra i Pawła w Górnym Zamku przechowywano także jej łuk bojowy i złociste pasmo jej włosów.
   
Galeria w wieży >>>
Podobno duch Libuszy długo krążył w starodawnym stroju po komnatach kłodzkiego zamku, nie czyniąc żadnej krzywdy tym, którzy schodzili mu z drogi i nie obrażali grubym słowem. Niektórzy jednak dostawali nieraz tęgi kułak w plecy.
   W roku 1621 duchowny Aelurius został wezwany do jakiegoś ciężko poturbowanego żołnierza. Okazało się, że żołnierz znalazłszy się w kościółku, zabrał z sobą ów wiszący na gwoździu włos Libuszy. Tej samej nocy zjawił się jednak u niego duch zagniewanej czarodziejki i pobił go tak, że na drugi dzień rano żołnierz ów sam prosił swego towarzysza, aby ten odniósł włos do kościoła i zawiesił z powrotem na gwoździu.
   Tak to przetrwała w pamięci ludu, choć może w nieco zniekształconych przez wrogów opowieściach postać pierwszej słowiańskiej władczyni Ziemi Kłodzkiej.

* * *

   Podanie ma charakter wersji niepochlebnej dla słowiańskiej tradycji Kłodzka, choć w podaniach czeskich przedstawiano Libuszę jako osobę łagodną i najmądrzejszą z córek Kroka z Budczy, starosty całych Czech, która zmarła spokojną, naturalną śmiercią. Wojownicza i silna miała być natomiast jej dwórka Vlasta, która nawet dowodziła pono okrutnym, kobiecym wojskiem. Niechęć wersji niemieckiej wyraża się też choćby tym, że w tekście podana jest także wiadomość, iż w Zamku kłodzkim przechowywany był również bęben zrobiony rzekomo ze skóry bohaterskiego przywódcy czeskich husytów Jana Żiżki z Trocnova (ok. 1360 - 1424) - według niektórych nawet za jego namową, aby jeszcze po śmierci mógł nawoływać do boju za husycką sprawę. Tymczasem Żiżka umrzeć miał spokojnie i został pochowany w Hradcu nad Łabą, a później w kościele Św. Piotra i Pawła w Zaslaviu. Wymienione w podaniu przedmioty miały zostać przewiezione do muzeum w Berlinie. Wspomniana świątynia dawnych kultów słowiańskich stać miała na miejscu późniejszego Zamku jeszcze w 936 roku.

według J.G.T. Grässe - "Sagenbuch des Preussischen Staates"
- Glogau (Głogów) 1871 - t.2, s. 197

Powyższy tekst pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Prawa do rozpowszechniania, powielania i kopiowania należą do wydawnictwa Skryba (Wrocław).

  Powrót 

  © Xezaar