Zamek w Cieszkowie
- historie niesamowite
- dziwne przypadki
- autentyczne zdarzenia

JAK JAN KAZIMIERZ NA ŚLĄSK UCIEKAŁ


   Pomiędzy miasteczkiem Zduny w powiecie krotoszyńskim, a Cieszkowem w powiecie milickim znajdują się jakieś niezbadane dotąd podziemne przejścia i lochy, które prowadziły niegdyś pono w głęboki las. Ludność okoliczna do dziś opowiada różne ciekawe i dziwne rzeczy o tych podziemnych korytarzach.
   W XVIII wieku król polski Jan Kazimierz uchodząc przed wojskami szwedzkimi, które już opanowały prawie całą Polskę, przybył do Zdun, nad ówczesną granicę państwa (Śląsk znajdował się wtedy we władaniu cesarza austriackiego).
   - Ratuj się, miłościwy panie - błagali króla dworzanie - uchodź przez granicę na Śląsk. Cesarskie to już ziemie, ale lud nasz, polski, ugości cię jak może! Wahał się jeszcze Jan Kazimierz, ale oto z oddali ukazywać się zaczęły nadciągające oddziały szwedzkiej rajtarii. Nie było ani chwili do stracenia. Nawet otwarte przejście przez granicę było już niebezpiecz-ne, pogoń mogła jeszcze przed granicą doścignąć króla.
   Wówczas to mieszkańcy Zdun wskazali królewskiemu orszakowi wejście do podziemnego korytarza. Tą też drogą wszyscy przedostali się w Milickie, do Cieszkowa, gdzie ich już ręka Szwedów nie mogła dosięgnąć.
   W późniejszych jednak czasach dziwne jakieś rzeczy zaczęły się dziać z owym korytarzem. Nie wiadomo, czy był on widownią jakichś zbrodni, czy z innego powodu zaczęto wierzyć, że złe siły obrały sobie tam siedzibę.
   Wielu było śmiałków, którzy chcieli zbadać to przejście, ale nikt nie przeszedł więcej, niż dwadzieścia metrów. Na drodze wyrastały niezwykłe, niepokonane przeszkody, coś przewracało, coś ciągnęło za poły ubrania, zatrzymywało. A ludzie z zabobonnym lękiem opowiadają nawet, że niektórzy najodważniejsi i zdecydowani na pokonanie wszystkich przeszkód, nigdy z owej wyprawy do domu nie powrócili...

Powyższy tekst pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Prawa do rozpowszechniania, powielania i kopiowania należą do wydawnictwa Skryba (Wrocław).

  Powrót 

  © Xezaar