«« do bram Lochów 
 «« spis "W objęciach strachu... w cieniu niepewności" 

Zamek w Bojanicach

MARA BOJANICKIEGO WZGÓRZA


   Nie opodal wsi Bojanice w powiecie świdnickim, na południowy-zachód od tej wsi, na wzgórzu stał ongiś - jak opowiadali starcy - potężny zamek. Zwano ten zamek Lurkanem, lub Laurowym Zamkiem.
   W dawnych czasach żył tu pono rycerz Jan, pan możny, ale zły człowiek, który wzbogacał się jeno rabunkiem i ludzką krzywdą. Pewnego razu wpadła mu w oko piękna mniszka z pobliskiego klasztoru, a ponieważ nie zwracała uwagi na jego zaloty, porwał ją zbrojną ręką i siłą zmusił do uległości, co biedaczka przypłaciła życiem. Wkrótce potem zjawił się w zamku mnich, wysłannik klasztoru, który nie wiedząc o śmierci dziewczyny zażądał od Jana, by uwolnił mniszkę. Mnich wyjawił tajemnicę: porwana była rodzoną siostrą rycerza Jana, którą jeszcze jej ojciec umieścił w klasztorze znając złe skłonności swego syna!
   Ale rozbójnik nic sobie nie robił z tego, że został równocześnie gwałcicielem, kazirodcą i mordercą. Wyrzucił wysłannika klasztoru i spokojnie zasiadł do uczty. A właśnie złapano w pobliskim stawie rybę ogromnej wielkości, którą zamkowy kucharz przyrządził tak smakowicie, że Jan pożarł ją prawie w całości, zostawiając tylko jeden kawałeczek. I wtem stała się rzecz dziwna. Jan spostrzegł, że po zjedzeniu ryby głosy zamkowych zwierząt nabrały dla niego znaczenia, że rozumie ich mowę. Zaczął słuchać z rosnącym zainteresowaniem i zdumieniem, gdy wtem usłyszał głos swego ulubieńca, ogromnego koguta:
   - Nim słońce zajdzie śladu nie pozostanie z tego zamku i wzgórza, siedziby nieprawości i strasznych zbrodni! Jeśli chcesz się jeszcze ura-tować siadaj na swego najszybszego rumaka i uciekaj, ile siły!
   Rycerz przerażony rzucił się do stajni, pogalopował ku bramie zam-ku. Ale tam czekał już nań kucharz zamkowy, który zjadł pozostawiony kawałeczek ryby i również zrozumiał ostrzeżenie. Po krótkiej utarczce wyrwał mu się rycerz i pomknął w dal, ku zachodzącemu słońcu. Z daleka jeszcze poczuł, jak zadrżała ziemia, a obejrzawszy się, ujrzał swój zamek walący się w gruzy i zapadający się w ziemię razem z całym wzgórzem.
   Straszny ten widok i przeżyty lęk skłoniły zbrodniarza do zmiany życia. Zaczął pokutować za swe winy, starając się żyć spokojnie, uczynnością i dobrocią choć w części zmazać swe zbrodnie.
   A na miejscu, gdzie ongiś wznosił się jego dumny, rozbójniczy zamek, błądzi pono czasem do dziś cicha, smutna mara pięknej mniszki...

według R. Kühnau - "Schlesische Sagen" - Leipzig-Berlin 1913-1914 - t.3, s. 344 

Powyższy tekst pochodzi z książki "Podania dolnośląskie" autorstwa Krzysztofa Kwaśniewskiego. Prawa do rozpowszechniania, powielania i kopiowania należą do wydawnictwa Skryba (Wrocław).

  Powrót 

  © Xezaar