«« do bram Lochów 
 «« spis "Historia od kuchni i... alkowy" 

 



 Święci i wyklęci
   Jadwiga, Anna, Salomea, Kinga, Bolesław Wstydliwy, książęta


   Kościół propagował w średniowieczu ideę świętości. Najkrótsza do niej droga wiodła poprzez karierę duchowną, gdyż zdecydowana większość średniowiecznych świętych rekrutowała się spośród duchowieństwa. Czasami tylko pojawiała się między nimi jakaś księżniczka, która przedkładała własną cnotę nad obowiązek zapewnienia mężowi dynastycznego potomstwa.
   Piastowie nie mieli jednak szczęścia do Kościoła. U Niemców za świętego uznany został cesarz Henryk II, u Francuzów król Ludwik IX, u Anglików król Edward, u Duńczyków król Kanut II, u Hiszpanów król Ferdynand III, u Węgrów król Stefan, u Polaków zaś nimbem świętości otoczono jedynie żonę księcia śląskiego Henryka, Jadwigę, zresztą z pochodzenia Niemkę.
   Życie nie szczędziło Jadwidze trosk i zgryzoty i to zapewne wyzwoliło w niej poczucie świętości. Jej siostra Agnieszka poślubiła króla Francji Filipa Augusta, który nie uzyskał wszakże rozwodu z Ingeborgą duńską. Papież nie uznał tego małżeństwa i rzucił na króla ekskomunikę. Agnieszka opuściła męża i wstąpiła do klasztoru, gdzie po kilku miesiącach zmarła.
   Druga siostra, Gertruda, wyszła za mąż za króla Węgier Andrzeja II. Nie cieszyła się jednak miłością swoich poddanych i po kilku latach została przez nich zamordowana.
   Dwaj bracia, z których jeden był nawet biskupem, uznani zostali za współwinnych zamachu na Filipa szwabskiego i wygnani z kraju, a narzeczonego jej córki Gertrudy, Ottona Wittelsbacha, który zamordował Filipa, stracono.
   W dzieciństwie umarło jej czworo dzieci, syn Konrad zabił się na polowaniu, drugi syn Henryk poległ pod Legnicą, męża zaś Kościół ekskomunikował i wyłączył ze swojej społeczności. Wnuk Bolesław cieszył się na Śląsku złą sławą hulaki i rozpustnika.
   Nieszczęścia te złamały Jadwigę do tego stopnia, że dla przebłagania Boga, w wieku niespełna trzydziestu lat i po urodzeniu siedmiorga dzieci, ślubowała czystość małżeńską i dalsze życie pędziła na wzór mniszki, według surowej reguły świętego Pachomiusza. Z mężem spotykała się jedynie w towarzystwie osób trzecich, a kiedy umierał, nie pośpieszyła, aby towarzyszyć jego śmierci.
   Jadwiga zmarła w 1243 roku, a już w 1267 została przez papieża Klemensa IV zaliczona w poczet świętych.
   Kościół beatyfikował także jej synową Annę, córkę króla czeskiego Przemysła Ottokara I, której pobożność rozwijała się w cieniu Jadwigi. Stara księżna była bowiem osobą niezwykle despotyczną, nie uznającą żadnego sprzeciwu. Bezpośrednio po ślubie wywiozła synową do Trzebnicy i postanowiła, iż nie połączy się ona z mężem dopóty, dopóki nie zostanie ukończony trzebnicki kościół. Żądała także od Anny, aby ubierała się skromnie i chodziła po mieście boso, narażając się na drwiny bogatych mieszczek. Ingerowała także w życie osobiste małżonków, namawiając ich do złożenia ślubów czystości. Tu spotkała się jednak ze zdecydowaną odmową, którą poparł zresztą biskup wrocławski. Anna urodziła mężowi aż dwanaścioro dzieci, wiedziała bowiem, iż Henryk oczekuje od niej sukcesora. Siedmioro z nich Jadwiga przeznaczyła jednak na służbę Bogu. Zrezygnowana Anna poczęła także w końcu popadać w dewocję. Po tragicznej śmierci Henryka Pobożnego stała się opiekunką i fundatorką kościołów i klasztorów, co zaważyło niewątpliwie na jej beatyfikacji.
   Beatyfikowano także córkę Leszka Białego - Salomeę, żonę Kolomana węgierskiego, oraz jej bratową Kingę - księżniczkę węgierską, żonę Bolesława Wstydliwego. Obie ślubowały czystość małżeńską i obie zmarły podobno w dziewictwie. Salomea po tragicznej śmierci męża powróciła do Polski i wstąpiła do zakonu klarysek. Prowincjał franciszkański w Sandomierzu oblókł ją w habit, a biskup krakowski Jan Odrowąż włożył jej na głowę welon, co stanowiło potwierdzenie dziewictwa. Podejrzewano wprawdzie Salomeę o stosunki płciowe z jej spowiednikiem bratem Olbrachtem, ale plotki te zdementowali w cudowny sposób święta Klara i święty Franciszek. Ukazali się oni we śnie jednej z zakonnic, aby oświadczyć, iż są to wyłącznie pomówienia. "Powiedz bratu Olbrachtowi - rzekła święta Klara - aby nie obawiał się swych przeciwników, albowiem oni mu nie zaszkodzą, a przed śmiercią dozna pocieszenia".
   Kinga także nie dopuszczała swego męża do łożnicy, a w sypialni towarzyszyły jej zawsze dwie damy dworu, które miały za zadanie strzec jej niewinności. Po zgonie Bolesława zamieszkała w ufundowanym przez siebie klasztorze. Opowiadano, że żyła tam ze swoim spowiednikiem Bogufałem, którego biskup odwołał wnet do Krakowa. Wdrożono dochodzenie, które poprowadzić miał Czech Piotr Odraniec. Sprawa znowu wyjaśniła się w sposób cudowny, ponieważ Kinga poczęła emanować pozaziemską poświatą, która rozwiała oczywiście wszelkie podejrzenia. Jest jednak rzeczą charakterystyczną, iż kiedy do klasztoru przybył biskup krakowski Paweł, aby welonować mniszki, księżna nie zgłosiła się po welon, a spowiednikowi nakazała, aby tajemnicę jej dziewictwa zachował wyłącznie dla siebie.
   Beatyfikowaną księżniczką była również siostra Kingi i żona Bolesława Pobożnego - Jolenta. Ona także chciała żyć w czystości, lecz - uległszy perswazjom siostry - po siedmiu latach małżeństwa urodziła w końcu mężowi trzy córki. Po śmierci męża pozostawiła je jednak na łasce krewnych i kierowana głosem powołania wstąpiła do klasztoru. Jedna z tych córek została później żoną Władysława Łokietka i matką Kazimierza Wielkiego.
   W okresie kontrreformacji Kościół beatyfikował także nieszczęsnego męża Kingi - Bolesława Wstydliwego, który nie wpuszczony do małżeńskiego łoża nie doczekał się nigdy potomstwa. Później o tej beatyfikacji zapomniano, a Naruszewicz określił księcia jako "pana lekkomyślnego, sędzię niesprawiedliwego i zdziercę poddanych", a jego rządy nazwał "pasmem nieszczęść i rozmaitych klęsk".
   Innych świętych i błogosławionych w dynastii piastowskiej nie było. Trudno dzisiaj powiedzieć, w czym tkwiło źródło niechęci Kościoła do tej dynastii. Książęta piastowscy fundowali przecież klasztory i kościoły, ustanawiali nowe biskupstwa, prowadzili działalność misyjną wśród pogan, umierali za wiarę, ale żaden z nich nie został jednak kanonizowany. Wręcz przeciwnie - popadali oni często w zatargi z hierarchią kościelną i nieraz sypały się na nich klątwy. Oprócz Henryka Brodatego, wyklętego małżonka świętej, ekskomunikowano także Henryka IV, Władysława Wygnańca, Mieszka Starego, Bolesława Rogatkę, Bolesława III Rozrzutnego, Bolka V opolskiego, a nawet Kazimierza Wielkiego. Wyklęto także piastowskiego biskupa Jana Kropidłę, który nie chciał spłacać zaciągniętych przez siebie długów. Był to jednak czas, kiedy znaczenie ekskomuniki mocno już osłabło. Pamiętajmy, iż biskup paryski Tempier ekskomunikował nawet świętego Tomasza z Akwinu, co temu ostatniemu nie przeszkodziło zostać Doktorem Kościoła.
   Współżycie monarchów i książąt piastowskich z Kościołem, pomimo okazjonalnych zatargów i okazjonalnych klątw, układało się na ogół poprawnie. Książęta zasiadali często na biskupich tronach, wspierali zatem Kościół swym książęcym autorytetem. Już w wieku X syn Mieszka i Ody, Lambert, został prawdopodobnie biskupem krakowskim, ale o jego życiu i działalności nie można niestety nic bliższego powiedzieć.
   U schyłku XII wieku liczba książęcych purpuratów gwałtownie wzrosła. Wymienić tu można biskupów wrocławskich Jarosława, Wacława i Konrada, płockich Henryka i Kazimierza, włocławskich Henryka i Jana, passawskiego Konrada, ostrzyhomskiego Bolesława, nitrzańskiego Mieszka, arcybiskupa salzburskiego Władysława. Niektórzy z nich zasiadali nawet na kilku stolicach. Władysław był biskupem passawskim, bamberskim, wrocławskim i salzburskim, Wacław - wrocławskim i lubuskim, a Jan Kropidło, syn Bolka III opolskiego - dwukrotnie włocławskim, a ponadto kamieńskim, poznańskim, chełmińskim i nominatem na arcybiskupstwo gnieźnieńskie. Z książąt piastowskich wywodził się także pierwszy kardynał Polski Aleksander, syn Siemowita IV, który kapelusz kardynalski otrzymał jeszcze przed Zbigniewem Oleśnickim.
   Do rzadkości należały wypadki karier duchownych Piastów bez mitry biskupiej. Konrad Garbaty był patriarchą akwilejskim, Konrad VI oleśnicki i Fryderyk cieszyński - dziekanami wrocławskimi, a Bolesław cieszyński - jedynie kanonikiem krakowskim.
   Niektórzy książęta trafiali także do klasztorów, traktując je najczęściej jako miejsce czasowego pobytu przed walką o objęcie ojcowizny. Sięgnąć tu można po przykłady Kazimierza Odnowiciela, Zbigniewa, Władysława Białego. Inaczej traktowano jedynie zakony rycerskie i Piastowie osiągali w nich często wysokie godności. Konrad VIII był prowincjałem zakonu krzyżackiego na Czechy i Morawy, Rupert legnicki - czeskim i polskim mistrzem joannitów, Siemowit cieszyński - przeorem joannitów. Jedynie Henryk ziębicki nie osiągnął w zakonie krzyżackim wysokich godności.
   Nie ulega wątpliwości, iż książęta piastowscy sprawujący funkcje kościelne przeszczepiali do Kościoła elementy życia świeckiego. Często porzucali oni szaty duchowne i zawierali związki małżeńskie, jak to było w wypadku Władysława legnickiego, Konrada głogowskiego, Henryka płockiego czy Jana oświęcimskiego. Średniowiecze było wszakże epoką przeróżnych kontrastów. W wieku XIII, kiedy głosić poczęto kult dziewictwa, nie była jeszcze ostatecznie uregulowana kwestia celibatu i legat papieski wielokrotnie upominał księży, aby nie trzymali u siebie kobiet i nie mieszkali z własnymi dziećmi. Jeszcze u schyłku XIII wieku biskup krakowski Paweł z Przemankowa posiadał prawdziwy harem, w którym znajdowały się także mniszki z pobliskich klasztorów, a w wieku XIV biskup Zawisza postradał życie, kiedy usiłował posiąść dziewczynę, która schroniła się na stogu siana. Zjawisko rozprzężenia moralnego było zresztą typowe dla całej ówczesnej Europy. Henryk, biskup Bazylei, pozostawił po sobie dwadzieścioro dzieci, a inny Henryk, biskup Leodium - aż sześćdziesiąt troje. Niektóre klasztory żeńskie, jak na przykład klasztor w Bambergu, zarabiały na chleb płatną miłością. Synod w Konstancji obsługiwało ponad tysiąc pięćset prostytutek, a Grzegorz X wytykał biskupowi Heinrichowi von Luttich, iż przełożoną klasztoru uczynił prostytutką i że spłodził aż czternastu synów. Świeckie obyczaje biskupów piastowskich nie raziły zatem specjalnie nikogo, tym bardziej iż u schyłku średniowiecza papież Sykstus IV założył w Watykanie dom publiczny, który przynosił mu 80 tysięcy dukatów czystego zysku.
    Do obowiązków księcia należało oddanie przynajmniej jednej córki do klasztoru na służbę Bogu, co wiązało się oczywiście z przyznaniem konwentowi odpowiedniego uposażenia. Bywało jednak, iż do zakonu trafiało nieraz i po kilka księżniczek, którym ojciec nie potrafił znaleźć odpowiednich kandydatów na mężów. Po cztery swoje córki umieścili w klasztorze Bolesław II opolski i Henryk V Gruby, po trzy Władysław bytomski, Władysław kozielski, Przemysł I, Mikołaj ziębicki, Bolesław niemodliński, Mikołaj I opolski. Największym powodzeniem cieszyły się zakony klarysek, dominikanek, cysterek i norbertanek, przede wszystkim we Wrocławiu, Starym Sączu, Strzelinie, Raciborzu, Sandomierzu, Trzebnicy i Czarnowąsie. Księżniczki pełniły w nich zwyczajowo funkcje przełożonych. Wymagane było wprawdzie w tym względzie ukończenie trzydziestu lat, ale córkom książęcym papieże nie odmawiali nigdy swojej dyspensy.
   Lista księżniczek piastowskich, które wybrały życie zakonne, jest nader długa. Można przyjąć, iż w wieku XIII i w pierwszej połowie wieku XIV blisko jedna czwarta Piastówien przywdziała habity. Nie czyniły tego bynajmniej z zamiłowania do kontemplacji. Godności zakonne rekompensowały im bowiem często gorzką samotność staropanieństwa.

Powyższy tekst pochodzi z książki "Monarsze sekrety" autorstwa Jerzego Jankowskiego i zamieszczony został na stronie www.warownia.pl za zgodą wydawnictwa Toporzeł. Dalsze rozpowszechnianie, kopiowanie i przetwarzanie zabronione.

 «« do bram Lochów 

 «« spis 

  krok wstecz 

  © Xezaar