«« do bram Lochów 
 «« spis "Historia od kuchni i... alkowy" 

 



 Król i buntownik
   Władysław IV Waza


   W czasie długiego panowania Zygmunta III Wazy utrwalać się począł w Polsce stabilny model monarchii dziedzicznej w stylu jagiellońskim i dla nikogo nie było tajemnicą, że po śmierci króla na tronie zasiądzie jego najstarszy syn - Władysław. Elekcja w 1632 roku trwała zaledwie pół godziny i charakteryzowała się całkowitą zgodnością głosów elektorskich.
   Nowy król nie należał już do ludzi najmłodszych. Skończył trzydzieści siedem lat i od lat ponad dwudziestu był nominalnym carem rosyjskim. W przeciwieństwie do swego ojca nie posiadał jego kompleksów ani bigoterii. Miał szerokie plany polityczne, dla wprowadzenia których odwoływał się do religijnej tolerancji, chociaż nie spotkało się to z uznaniem papieża Urbana VIII.
   Z ojcem łączyło go przede wszystkim marzycielstwo, któremu poświęcał wiele swojej energii, chociaż marzenia królewskie miały bardzo mglisty i wręcz abstrakcyjny charakter. Wydawało mu się, że na swych skroniach zdoła utrzymać korony Jagiellonów, Wazów i Rurykowiczów, a jako syn Habsburżanki, uzyska także po śmierci Ferdynanda II koronę cesarską. Poważnie przyjął propozycję króla Hiszpanii, aby został admirałem floty hiszpańskiej na Bałtyku, floty, która tutaj nigdy nie istniała i nie miała zaistnieć. Później chciał opanować tron grecki, odbić Turkom Konstantynopol i reaktywować cesarstwo bizantyjskie.
   To polityczne marzycielstwo położyło się cieniem na panowaniu Władysława, które do najświetniejszych okresów Rzeczypospolitej niestety nie należało.
   Realizacja królewskich planów uzależniona była oczywiście od odpowiednich koligacji dynastycznych i problem królewskiego ożenku urósł do rangi niezwykle skomplikowanego zagadnienia. Aby utrwalić swoje panowanie w Szwecji, syn Zygmunta III zamierzał najpierw poślubić Marię Eleonorę, wdowę po swoim kuzynie Gustawie Adolfie. Później przerzucił się na jej ekstrawagancką córkę, królową Szwecji Krystynę. Była ona zresztą jego bliską kuzynką, a to przez swego dziadka, zarazem stryja Władysława. Zarówno Maria Eleonora, jak i Krystyna wyznawały wszakże luteranizm i nie mogły zasiadać na tronie polskim.
   Z tych samych względów odpadła kandydatura kalwinki Elżbiety, córki Fryderyka V Wittelsbacha, palatyna Renu, którego żona była siostrą króla Anglii Karola I. Wittelsbach przez jeden rok panował na tronie czeskim i nosił przydomek "króla zimowego". Elżbieta spokrewniona była też z panującą aktualnie szwedzką linią Wazów i stanowiła przez to partię niezwykle interesującą. Niestety, nie dała się namówić na zmianę wyznania.
   Brano także pod uwagę Katarzynę Medycejską z Florencji, ale małżeństwo to nie otwierało szerszych perspektyw politycznych. Władysław odrzucił również za pierwszym razem propozycję króla Francji Ludwika XIII, aby związał się z księżniczką Marią Ludwiką Gonzagą. Francja połączona była sojuszem ze Szwecją, ale ponadto pozostawała w opozycji przeciw cesarstwu, a to gmatwało już sprawy królowi.
   Śladem swego ojca zwrócił się zatem w stronę Habsburgów, po których zamierzał przecież przejąć cesarską koronę. Sprytny Ferdynand II okpił go jednak niczym dziecko. Wyswatał mu swoją córkę Cecylię Renatę, obiecując poprzeć jego pretensje do tronu szwedzkiego, wypłacić zaległy posag matki i macochy, dać córce 100 tysięcy florenów, a dzieciom, które ona urodzi - oddać księstwa opolskie i raciborskie. W zamian za to żądał od Władysława wyrzeczenia się pretensji do korony cesarskiej oraz poparcia Ferdynanda III w jego staraniach o tron. Król przystał na te propozycje, ale obiecanych pieniędzy nigdy nie otrzymał, a o sprawie tronu szwedzkiego Habsburgowie po prostu zapomnieli. W tym czasie utracił zresztą koronę moskiewską. Zrzekł się jej pod naciskiem Michała Romanowa za sumę 200 tysięcy rubli i obietnicę pomocy w wojnach przeciwko Szwecji i Turcji.
   Cecylia Renata ukoronowana została na Wawelu i chociaż król, oszukany przez jej ojca, traktował ją z dużym dystansem, urodziła mu syna Zygmunta Kazimierza, który stawał się sukcesorem jagiellońskiego tronu. Królowa zmarła wraz z noworodkiem przy następnym porodzie, a królewicz Zygmunt przeżył tylko siedem lat.
   Po śmierci pierwszej żony rozpoczęły się natychmiast nowe kontredanse matrymonialne. Habsburgowie przysłali Władysławowi aż szesnaście portretów arcyksiężniczek, ale on wybrał tym razem, odtrąconą uprzednio, Marię Ludwikę Gonzagę, jako że sojusz z Francją stawał się teraz bardziej atrakcyjny od sojuszu z cesarstwem.
   Maria Ludwika była córką księcia Gonzagi, gubernatora Szampanii, oraz Katarzyny z Lotaryngii, księżnej Menu. Na wyborze Marii z całą pewnością zaważył fakt, iż była ona spokrewniona z bizantyjskimi Paleologami, a horoskopy astrologiczne przepowiadały, że zasiądzie na tronie greckim. Polski monarcha począł marzyć o podboju Konstantynopola i reaktywowaniu cesarstwa bizantyjskiego.
   Kandydatka na królową nie była już pierwszej młodości. Miała trzydzieści pięć lat i bogatą przeszłość. Już w wieku lat piętnastu była kochanką królewskiego brata Gastona, za co została uwięziona w Vincennes przez kardynała Richelieu. Później romansowała z koniuszym Cinq-Marsem, ściętym na szfocie z rozkazu kardynała, oraz z księciem Kondeuszem. Opowiadano także, iż jej kochankiem był nawet pewien Włoch niskiego urodzenia. Miraż bizantyjskiego tronu, jaki roztaczał się wokół jej osoby, rekompensował jednak te niedostatki cnoty. Ślub per procura zawarty został w Paryżu, a króla reprezentował na nim wojewoda poznański Krzysztof Opaliński.
   Jeden z uczestników poselstwa pisał o królowej, że "była piękna i bardzo blada, choć było w niej dużo naturalnego wdzięku. Miała kształtną kibić o słusznej tuszy, oczy czarne i piękne, włosy tegoż koloru, płeć gładką, ładne zęby, a inne szczegóły twarzy ani piękne, ani brzydkie".
   Tron konstantynopolitański okazał się jednak kolejnym mitem, a królowa nie dała swojemu małżonkowi sukcesora. Władysław zamierzał zatem jeszcze za swego życia rozwiązać skomplikowany problem sukcesji. Proponował, aby tron przejął arcyksiążę Leopold - pod warunkiem, że poślubi on królewską ciotkę Annę Wazównę. Sejm polski nie przystał jednak na takie rozwiązanie.
   W odróżnieniu od swojego świątobliwego ojca król posiadał bujny temperament erotyczny i miał liczne kochanki. Znamienne są w tym miejscu słowa, które po ślubie z Marią Ludwiką wypowiedział poseł Krzysztof Opaliński do francuskiego ambasadora: "Prócz tego należy jej być cokolwiek śmiałą w pieszczotach i udzielaniu miłosnych satysfakcji, ponieważ król nasz miłościwy jest człowiekiem lubieżnym w tej materii miłosnej".
   Królowa nie umiała lub nie chciała dać mężowi "miłosnych satysfakcji", ponieważ roztrwonił on królewską fortunę na swoje liczne utrzymanki. Kiedy sejm nie chciał już przyznać mu więcej pieniędzy, zdenerwowany Władysław zawołał: "Niech to tak będzie, żem ja te kilkakroć sto tysięcy kurwom moim rozdał". Jeden z kronikarzy pisał, że "w nierządnicach pan się kochał lubo miał ciała na sobie z potrzebę".
   Miłości uczyła go najpierw ochmistrzyni Urszula Meierin. Potem były inne... Dwie siostry z Grodna, które na pożegnanie otrzymały po starostwie, dworka Cecylii Renaty panna Eckenberg oraz ostatnia metresa Jadwiga Łuszkowska, późniejsza pani Wypyska.
   Do historii przeszedł wszakże jego romans z ubogą szlachcianką Teklą Bzowską, która urodziła mu syna Szymona. Opiekę nad synem król powierzył Rafałowi Kostce, kasztelanowi bełskiemu. Nie był to wybór przypadkowy, ponieważ Kostkowie stanowili jeden z najsłynniejszych rodów magnackich w Polsce. W wieku XVI, po ucieczce Walezjusza, Jan Kostka, kasztelan sandomierski, był nawet kandydatem szlachty do tronu polskiego. Inny Kostka - Stanisław, syn kasztelana zakroczymskiego, wyniesiony został na ołtarze jako święty. Wychowywał się zatem Szymon w domu Rafała Kostki, jak na królewskiego syna przystało, pod imionami Aleksandra Leona.
   Dopóki żył ojciec, nie tajono jego królewskiego pochodzenia. Był paziem na dworze królowej, posłował do szwedzkiej Krystyny. Później pochodzenie to poszło jednak w niepamięć. Polska uwikłała się w wojny kozackie, wybrano nowego monarchę i wszyscy zapomnieli o królewskim bastardzie.
   Kiedy Aleksander zamierzał oświadczyć się o rękę pięknej wojewodzianki Herburtówny, jego rywal Jan Sieniawski potraktował go niczym parweniusza, a wojewoda nie wyraził zgody na małżeństwo. Aleksander poprzysiągł zemstę zadufanej w sobie szlachcie. Skontaktował się z hetmanem kozackim Chmielnickim i księciem Siedmiogrodu Rakoczym i wspólnie z nimi uknuł plan podziału Polski. Wzniecił następnie na Podkarpaciu powstanie ludowe, wzywając chłopów do zrzucenia pańszczyźnianego jarzma. Największym jego sukcesem stało się zdobycie zamku w Czorsztynie. Pomoc, którą spodziewał się uzyskać od Chmielnickiego i Rakoczego, jednak nie nadeszła, ale za to wyruszyła przeciwko niemu dwutysięczna armia krakowskiego biskupa Gembickiego. Buntownik, zdradzony przez chłopów, został pojmany i na krakowskich Krzemionkach wbito go na pal. Naturalny i jedyny żyjący syn króla Władysława umierał niczym pospolity zbrodniarz.

Powyższy tekst pochodzi z książki "Monarsze sekrety" autorstwa Jerzego Jankowskiego i zamieszczony został na stronie www.warownia.pl za zgodą wydawnictwa Toporzeł. Dalsze rozpowszechnianie, kopiowanie i przetwarzanie zabronione.

 «« do bram Lochów 

 «« spis 

  krok wstecz 

  © Xezaar