«« do wejścia do Biblioteki 
 «« spis władców 

 krok wstecz »» 

  
Mieszko I i jego czasy
   żył w latach ? - 992

CZY TO BAJKA?

rys. L. Stroynowski,
  Z. Papieski wg J.Matejki  
Wyd. Dolnośląskie

   "Był mianowicie w mieście Gnieźnie, które po słowiańsku znaczy tyle co "gniazdo", książę imieniem Popiel"... Tak zaczyna się opowieść o złym władcy i jego pokornym i gościnnym poddanym - ubogim Piaście. Zanotował ją w początkach XII w. kronikarz nieznany z imienia - Anonim, zw. Gallem od średniowiecznego określenia Francji (Galii), z której, jak przypuszczano, pochodził. W Polsce rządzonej przez Bolesława Krzywoustego znalazł Gall drugą ojczyznę, a chwycił za pióro, a by unikać "próżnowania" oraz "by darmo nie jeść chleba polskiego". Odwdzięczył się swemu chlebodawcy, pisząc kronikę jego przodków: książąt i królów Polski.

Imię "Piast" nie ma jasnego wytłumaczenia. W jednej z legend z Gallowego oracza uczyniono kołodzieja, a to od części koła, piasty, która obraca się na osi.


   Przestrogę dla współczesnych mu i przyszłych pokoleń przed losem, jaki spotyka niegodnych tronu władców, stanowi koniec żywota Popiela. Wypędzony z królestwa schronił się na wyspę na jeziorze, ale i tam znalazły go i zjadły myszy... Po złym Popielu księciem legendarnej Polski został Siemowit, syn oracza Piasta i Rzepki. Skromne chłopskie początki wielkich dynastii nie były rzadkością w kronikach średniowiecza.
   A patrząc po sąsiedzku: słynny ród Przemyślidów, pierwsza dynastia panująca w Czechach, wywodził się od Przemysła oracza. W ceremoniach koronacji nawiązywano do tego przez przywdziewanie chłopskiego stroju. Nędzne ubranie, zniszczone buty przechowywano przy tronie czy w skarbcu królewskim, aby zawsze przypominały początku rodu. Imponująca kariera założyciela dynastii - od chłopskiej strzechy do pałacu - dobrze wróżyła na przyszłość państwu i była dowodem, że siły nadprzyrodzone czuwają nad tym zdumiewającym wyborem. Rolnicze korzenie dynastii Piastów czy Przemyślidów zapowiadały też obfitość pożywienia, jaką zapewnić miały ich rządy.

Nie wszystkie wersje legendy o Lechu znają trzech braci. Drzeworyt z XVI w. ilustruje opowieść, w której braćmi są tylko Lech i Czech, natomiast Rus uznany został za potomka Lecha.


   Siemowit, "osiągnąwszy" godność książęcą, młodość swą spędzał nie na rozkoszach i płochych rozrywkach, lecz oddając się wytrwałej pracy i służbie rycerskiej zdobył sobie rozgłos zacności i zaszczytną sławę, a granice swego królestwa rozszerzył dalej niż ktokolwiek przed nim. Po jego zgonie na jego miejsce wstąpił jego syn, Lestek, który czynami rycerskimi dorównał ojcu w zacności i odwadze. Po śmierci Lestka nastąpił Siemomysł, jego syn, który pamięć przodków potroił zarówno urodzeniem, jak godnością".
   Ten krótki wywód kronikarza w sprawie trzech pokoleń poprzedników Mieszka dowodzić miał świetności rodu i jego zasług dla powstania państwa. Imiona legendarnych przodków brzmią swojsko i wydają się dość prawdopodobne. Ale nie dajmy się zwieść pozorom. To w końcu bohaterowie rodem z legendy.

Według legendy Gallowej w domu Piasta i Rzepki znaleźli gościnę tajemniczy pielgrzymi wypędzeni przez złego Popiela. Przyjęcie ich zbiegło się z postrzyżynami syna Piasta Siemowita, podczas których doszło do cudownego rozmnożenia jadła i napoju. Wędrowców wzięto za wysłanników niebios, a ich przybycie za zapowiedź nadzwyczajnej kariery Piastowego rodu.

   Podania nie były jednak tylko zmyśleniem, zastąpieniem bajką nieznanych faktów. Ich zadanie polegało na ukazaniu świetnych początków rodu panującego. Dlatego na legendarnych listach dynastii wczesnośredniowiecznych znajdowali się ludzie nie tworzący w rzeczywistości jednej rodziny, ale przez legendę "adoptowani", aby ród mógł się chlubić wielkimi czynami przodków. Tak było np. u Merowingów, założycieli i królów państwa Franków, które przodowało w zachodniej Europie od schyłku V do polowy IX w.
   Patrząc na listę Gallową, widzimy pierwszego Siemowita, czyli "Pana Ziemi", gdyż zakończenie "-wit" najprawdopodobniej oznacza tyle co "pan", "władca". Zasłynął on najpierw jako dobry gospodarz, a potem wojownik i zdobywca. Talenty rycerskie i odwagę odziedziczył po nim Lestek (to imię oznaczać miało: "chytry", "przebiegły", cechy na wojnie użyteczne).
   A Siemomysł, jak imię wskazuje, "myślał o ziemi", gospodarzył, a pewnie też ziemię zdobywał, czym wyniósł ród najwyżej w dotychczasowej jego historii.
   W legendzie piastowskiej uchwycone zostały zasadnicze etapy formowania się wczesnośredniowiecznej państwowości: pierwszym jest ogarnięcie władzą terytorium plemienia i budowa solidnych podstaw gospodarki, dalej - umownie za Lestka - następuje etap obrony suwerenności i podbojów, a za Siemomysła zdobycie przewagi nad sąsiadami i zagospodarowywanie ziemi. W tym samym kierunku - poszerzania terytorium i rozwoju ekonomicznego państwa - podążał syn Siemomysła, jeszcze owiany mgłami legend, ale już historyczny władca Polski - Mieszko I.

KRÓL PÓŁNOCY
   Mapa przedstawia Europę u schyłku X w., w czasie kiedy ukształtował się nasz kontynent. Podstawą jego jedności jest bowiem nie tylko naturalna granica mórz i oceanów, ale wspólnota kultury. W ciągu X w. dołączyły do tej wspólnoty, głównie dzięki przyjęciu chrześcijaństwa, kraje środkowej i wschodniej Europy oraz Skandynawii. Wówczas zarysowały się kontury Starego Kontynentu.
   "Mieszko, król Północy" - tak przedstawił naszego pierwszego władcę tajemniczy podróżnik Ibrahim ibn Jakub, który dotarł do krajów słowiańskich ok. 965 r. Samego Mieszka ani jego kraju nie widział, ale miał znakomitych informatorów. Pierwszym był cesarz Otton I, który władał w Niemczech (zwanych wówczas Królestwem Wschodnich Franków) i w Italii. Drugim był Bolesław - władca Czech, panujący w Pradze i Krakowie. Ibrahim należał do narodu żydowskiego, żyjącego w diasporze (rozproszeniu) zarówno w krajach islamskich, jak i chrześcijańskich. Przybył ze świata muzułmańskiego - najprawdopodobniej z Hiszpanii. Od początku VIII w. Półwysep Pirenejski niemal w całości opanowali bowiem Arabowie.
   Ibrahim znalazł się w poselstwie wysłanym przez kalifa do cesarza Ottona I.

Karol Wielki, od 768 r. władca Franków, dokonał odnowienia cesarstwa rzymskiego na Zachodzie i sam przyjął cesarską koronę (800 r.). Zgodnie z tymi aspiracjami jego posążek nawiązuje do konnych przedstawień cesarzy rzymskich w starożytności. Nosi imię swojego dziada Karola Młota, od którego wzięła cała dynastia królewska. Największy rozwój terytorialny i rozkwit kulturalny monarchii karolińskiej przypadł właśnie na czasy Karola Wielkiego. Sława, jaką cieszył się wśród ludów słowiańskich, sprawiła, iż jego imię stało się dla nich ogólnym określeniem monarchy - np. polski "król". W 843 r. wnukowie Karola Wielkiego podzieli to najpotężniejsze państwo Zachodu. Królestwo Zachodnich Franków dało początek Francji, a Królestwo Wschodnich Franków - Niemcom. Z trzeciej części, dawnego królestwa Longobardów, powstała rozdrobniona politycznie Italia.

Tu wiele dowiedział się o krajach słowiańskich: Czechach, do których wkrótce podążył, państwie połabskich Obodrzyców i oczywiście o kraju Mieszka. Dzięki spotkanym w Magdeburgu posłom bułgarskim usłyszał też o ich państwie. Pominął natomiast w swej relacji Ruś.
   Ten "mankament" jego przekazu pozwala jednak upewnić się, że ze świata muzułmańskiego do Słowiańszczyzny dotarł od zachodu, z Hiszpanii. Inna droga wiodła przez Bizancjum. To potężne cesarstwo ze stolicą w Konstantynopolu (dziś Istambuł) stanowiło bezpośrednią kontynuację starożytnego cesarstwa rzymskiego i wyprzedzało cywilizacyjnie kraje zachodniej Europy.
   Na wędrowcu, który naprawdę niejedno widział, opowieści o państwie Polan rządzonym przez Mieszka wywarły duże wrażenie. Uznał je za największy z krajów słowiańskich, obfitujący w płody rolne, zwierzynę i miód. Najwięcej miejsca poświęcił jednak drużynie "króla Północy", pisał: "ma on trzy tysiące pancernych, podzielonych na oddziały, z których setka znaczy tyle co dziesięć setek innych wojów. Daje on tym mężom odzież, konie, broń i wszystko, czego potrzebują".
   Nawet jeśli informacja o wyjątkowej wartości Mieszkowych wojów jest przesadzona, to z pewnością trzeba było liczyć się z siłą bojową jego drużyny. Służyli w niej zawodowcy, często obcego pochodzenia, a obowiązek ich utrzymania spoczywał na księciu. Było ono bardzo kosztowne, zwłaszcza że niemała liczba drużynników Mieszka, podana przez Ibrahima, jest dość prawdopodobna. Na czas wojny dodatkowo powoływano pod broń wolną ludność chłopską, której podstawowym uzbrojeniem były włócznie i łuki. Powodzenie obrony państwa zależało

Magdeburg był ukochanym miastem Ottona l. W 962 r. będąc już królem Wschodnich Franków i Longobardów (Italii), koronował się on na cesarza rzymskiego. Dokonał zatem drugiego po Karolu Wielkim odnowienia cesarstwa rzymskiego na Zachodzie. W sąsiedztwie dzisiejszej gotyckiej katedry, która zastąpiła zbudowaną przez Ottona I, znajdował się jego pałac cesarski. Tam zapewne przyjęto poselstwo, w którym znalazł się Ibrahim ibn Jakub.

przede wszystkim od obrony grodów i przepraw na rzekach, ale też nękania najeźdźców działaniami partyzanckimi. W nie zaangażowani byli głównie wojowie spoza drużyny. W czasie pokoju drużynnicy zapewniali księciu niezbędną ochronę osobistą i posłuch poddanych. Drużyna musiała być dla Mieszka przysłowiowym oczkiem w głowie, tym bardziej, że utrzymanie i rozbudowa młodego państwa wymagały ogromnego wysiłku militarnego.
   Zadania stopniowego zjednoczenia plemion prapolskich podjęli się już przodkowie Mieszka. W połowie IX w. - o czym informuje niezastąpiony zabytek, "opis miast i krajów" nazwany dość myląco Geografem bawarskim - na ziemiach polskich miały m.in. swe siedziby plemiona Goplan, Lędzian, Wiślan i grupa plemion śląskich: Ślężan, Dziadoszan i innych.
   Nie ma jednak na tej liście Polan, którzy dali początek polskiej państwowości. Nie ukrywają się też oni pod nazwą najbliższych im Goplan, gdyż ośrodki polańskie układają się w zbyt odległe od jeziora Gopło, dość zwarte terytorium. Obejmowało ono Gniezno, Ostrów Lednicki, Poznań i Giecz. Budowę tych grodów zaczęto ok. 940 r. Wskazuje to na szczególną mobilizację Polan w tym okresie, a może nawet na ich niedawne przybycie w te okolice. Wkrótce musieli też rozpocząć intensywne poszerzanie swoich terenów, gdyż ok. 960 r. Mieszko posiadał już pas ziem środkowej Polski: Wielkopolskę, Kujawy, Mazowsze, wschodnią Małopolskę (kraj Lędzian).

Plemiona polskie w IX i X w. Na ziemiach polskich przed zjednoczeniem ich przez Piastów znajdowały się lokalne plemienne ośrodki władzy. Na mapie przedstawiono jedynie najważniejsze plemiona lub zbiorowości skupiające wiele pomniejszych plemion (np. Pomorzanie).


   Następnym kierunkiem jego ekspansji stało się Pomorze. O zajęcie całości Małopolski i Śląska musiał zabiegać jeszcze co najmniej ćwierć wieku, w tym czasie ziemie południowej Polski pozostawały bowiem pod wpływem jego południowego sąsiada - powstałego w 929 r., uzależnionego od Wschodnich Franków (Niemców) królestwa czeskiego.
   Jak uporać się z faktem, że nazwa Polan w źródłach pojawia się dopiero pod koniec X w., a więc w kilkadziesiąt lat po pierwszym odnotowaniu Mieszka? Sceptycy skłonni są nawet sądzić, że słowo "Polanie" w ogóle nie jest nazwą plemienia, ale od razu pojawiło się jako określenie ponadplemiennej wspólnoty skupionej pod władzą pierwszych Piastów. Podkreślają, że współczesny Mieszkowi niemiecki kronikarz Widukind z Korwei nazywa jego poddanych mianem "Licicaviki". Możliwe jednak, że pod tą nazwą kryje się drugie określenie Polan, a później Polaków - na Rusi funkcjonowała przecież nazwa Lachów, u Węgrów Polacy to Lengyel, u Turków Polska to Lechistan.

Hełm z nosalem był bardzo wytrzymały, a jego specjalny profil ułatwiał ześlizgiwanie się ciosów przeciwnika. Tego typu hełmu używano w całej zachodniej Europie. Nazywano go normańskim, gdyż upowszechnili go właśnie przybysze z Północy - Normanowie. Byli to zawodowi wojownicy, jakich brakowało w ówczesnym świecie, i dlatego chętnie przyjmowano ich do służby. Niektórzy historycy nawet Mieszka chcą uznać za wikińskiego zdobywcę, który podbił plemiona prapolskie i samodzielnie zbudował państwo. Takie wizje narodzin Polski można spotkać w podręcznikach szkolnych za granicą. Wzorem dla nich są początki sąsiedniej Rusi, gdzie ważna rola w procesie tworzenia państwa przypadła normańskim przybyszom - wojownikom i kupcom - zwanym waregami. W drużynie pierwszych Piastów również znajdowali się Skandynawowie.

   W nazwach tych pobrzmiewa imię Lecha, jednego z trzech braci, od którego legendy wywodzą Polaków jako Lechów - Lechitów. Ogniwem pośrednim do powstania tej nazwy mogła być nazwa Lędzian. Byli oni najbardziej wysuniętym na wschód plemieniem polskim, dlatego "lechicka" nazwa Polaków upowszechniła się właśnie u ich wschodnich sąsiadów. Zdaje się, że w X w. występowały dwa określenia opisujące poddanych Mieszka, i to o podobnym znaczeniu. "Lęda" obecna w imieniu Lędzian oznacza bowiem "pole nieuprawne", a stąd już tylko krok do "pola" w nazwie Polan.

WRÓG WICHMANA, "PRZYJACIEL CESARZA"

Marchie niemieckie ok. połowy X w. Marchiami nazywano okręgi nadgraniczne, których rządcy (margrabiowie) mieli szersze uprawnienia niż feudałowie wewnątrz państwa, m.in. mogli wszczynać wojny o charakterze lokalnym. Saską Marchię Wschodnią zbudował Geron, polityk okrutny i podstępny. Poszerzył on otrzymane w 937 r. terytorium o ziemie Słowian połabskich. Po jego śmierci w 964 r. Marchia Wschodnia została podzielona, a jej glówną część (Łużyce) otrzymał margrabia Hodon, z którym Mieszko walczył pod Cedynią w 972 r. Na północ od Marchii Gerona, być może z ziem początkowo do niej należących, powstała Marchia Północna. Na jej czele stanął ok. 950 r. Dytryk, przyszły teść Mieszka I.


   Historykom raz po raz przychodzi zmierzyć się z pytaniem o moment pierwszego poświadczenia istnienia Mieszka, jakim miałby być już rok 963. Spór toczy się o lakoniczną wiadomość kronikarza Thietmara, biskupa Merseburga: "Gero, margrabia Wschodu, poddał pod panowanie cesarskie Łużyczan i Słupian, a także Mieszka z jego poddanymi". W innym źródle znajdujemy rok podporządkowania Łużyczan Niemcom - właśnie 963.
   Benedyktyński mnich Widukind z Korwei, autor Dziejów saskich, również opisuje wyprawę Gerona. Ale jego opowieść "gmatwa" prosty obraz Thietmara. Na scenę tych wydarzeń Widukind wprowadził jeszcze jedną postać: Niemca Wichmana - awanturnika i banitę, choć z książęcego rodu. To on, w czasie gdy Geron podbijał Łużyczan i Słupian, miał dwukrotnie pokonać Mieszka, stając na czele słowiańskich Wieletów lub Wolinian. W walkach tych Mieszko utracił jednego z braci i poniósł ciężkie straty materialne.
   Z kim zmagał się Mieszko w roku 963? Z Wichmanem i Słowianami czy z Geronem i Niemcami? Komu wierzyć ­Widukindowi czy późniejszemu o pokolenie Thietmarowi? Otóż wydaje się, że można... obydwu, gdyż wbrew pozorom ich informacje wzajemnie się nie wykluczają.
   Zajęcie Łużyc przez Gerona w 963 r. oznaczało zlikwidowanie ostatniego obszaru oddzielającego kraj Mieszka od cesarstwa. Już sam ten fakt zmuszał Piasta do ułożenia stosunków z potężniejszym sąsiadem. Jeżeli dodamy, że jednocześnie osłabiły jego pozycję napady Wichmana, to okaże się, że potrzeba dyplomatycznego rozwiązania była wyrazem zdrowego rozsądku. Wiemy, że najpóźniej w roku 967 Mieszko nawiązał stosunki z cesarstwem i uznał jego zwierzchność. Trudno wskazać lepszy moment na zadzierzgnięcie tych więzi niż wydarzenia datowane na 963 r.
   Jak nazwać więź Mieszka z cesarzem, podpowiadają nam Widukind, a także bohater jego opowieści, graf Wichman. W 967 r. podjął on wraz z Wolinianami kolejną wyprawę na Mieszka, którego przy tej okazji Widukind określił "przyjacielem cesarskim" ("amicus imperatoris"). Ze nie były to puste słowa, świadczy fakt, iż pojmany do niewoli Wichman domagał się, aby mógł osobiście oddać swój miecz w ręce polańskiego księcia i w ten sposób ocalić dumę z arystokratycznego pochodzenia.
   Owa cesarska "przyjaźń" nie oznaczała jednak równoprawnego partnerstwa - była to forma lżejszej zależności niż płacenie trybutu (zresztą Mieszko uiszczał go cesarzowi, ale tylko z części swojego państwa). Jako "przyjaciel" Mieszko zobowiązany był głównie do świadczenia cesarzowi pomocy militarnej. Mimo wszystko ułożenie stosunków z zachodnim sąsiadem należy uznać za sukces polityczny polańskiego księcia. Jego dość wysoką pozycję ugruntował na pewno sojusz z południowym sąsiadem, władcą czeskim Bolesławem I, którego córkę pojął Mieszko za żonę w 965 r. Ze związku tego najpóźniej po dwóch latach urodził się następca Mieszka - Bolesław zwany Chrobrym.
   Współpraca z cesarzem i uznanie jego wyższości nie stanowiły dostatecznej gwarancji pokoju na zachodniej rubieży państwa polańskiego. W 972 r. Mieszko I musiał stawić czoło najazdowi margrabiego Hodona. Po chwilowym powodzeniu Sasów brat Mieszka Czcibor zadał Hodonowi klęskę pod Cedynią, która kosztowała margrabiego utratę jego najlepszych rycerzy Przegrana Sasów oznaczała otwarcie Mieszkowi drogi na Pomorze, gdyż przypuszczalnie do konfliktu doszło o wpływy w tej krainie. Możliwe też, że Mieszko zajął ją już wcześniej, a wyprawa niemiecka miała odwrócić ten stan rzeczy.
   Wieść o klęsce Hodona poruszyła cesarza Ottona I, który aż z Włoch słał gońców, aby przerwano wojnę i poddano się mu jako rozjemcy między spornymi stronami. Sąd cesarski odbył się na zjeździe w Kwedlinburgu w 973 r. Wyrok nie przyniósł Mieszkowi spodziewanych korzyści, a w dodatku książę musiał przysłać jako zakładnika swego sześcioletniego syna Bolesława, gdyż obawiano się, czy wypełni postanowienia sądu.
   Po rychłej śmierci Ottona I, jeszcze w tym samym roku, mały Bolesław wrócił do Polski. Wydarzenia te dały Mieszkowi przykrą lekcję, na czym może polegać sprawiedliwość cesarska. Nie przypadkiem więc, gdy doszło walk wewnętrznych w Niemczech o tron po Ottonie I, opowiedział się przeciw jego synowi i imiennikowi i poparł kandydata pozycji, Henryka Kłótnika. Z rywalizacji tron niemiecki, a wkrótce cesarski, zwycięsko wyszedł Otton II. Mieszko znalazł się na jego "czarnej liście", ale po upływie stuleci sprawy nie przedstawiają się aż tak źle. Debiutujący na scenie polityki cesarstwa polański władca okazał się ważnym aktorem. To był znaczący awans.

CHRZEST MIESZKA

Obraz Józefa Peszki przedstawia cud przejrzenia Mieszka podczas postrzyżyn. W tym starosłowiańskim obrzędzie chłopcu obcinano włosy i nadawano nowe imię. Rytuał oznaczał koniec pierwszego etapu dzieciństwa i wejście do grona mężczyzn. Na Rusi dokonywało się to już w wieku 2-3 lat, w Polsce - 7. Pełną dorosłość, tzw. wiek sprawny, młodzieniec osiągał w wieku lat 14-15.

   Gall Anonim umieścił w Kronice polskiej piękną legendę. Mieszko "...przez siedem lat od urodzenia był ślepy. Gdy zaś dobiegała siódma rocznica jego urodzin, ojciec, zwoławszy wedle zwyczaju zebranie komesów i innych swoich książąt, urządził obfitą i uroczystą ucztę; a tylko wśród biesiady skrycie z głębi duszy wzdychał nad ślepotą chłopca, nie tracąc z pamięci [swej] boleści i wstydu. A kiedy inni radowali się i wedle zwyczaju klaskali w dłonie, radość dosięgła szczytu na wiadomość, że ślepy chłopiec odzyskał wzrok. [...] Wówczas książę Siemomysł pilnie wypytywał starszych i roztropniejszych z obecnych, czy ślepota i przewidzenie chłopca nie oznacza jakiegoś cudownego znaku. Oni zaś tłumaczyli, że ślepota oznaczała, iż Polska przedtem była tak jakby ślepa, lecz odtąd - przepowiadali - ma być przez Mieszka oświeconą [...]. Zaiste ślepą była przedtem Polska, nie znając ani czci prawdziwego Boga, ani zasad wiary, lecz przez oświeconego [cudownie] Mieszka także i ona została oświecona, bo gdy on przyjął wiarę, naród polski został uratowany od śmierci w pogaństwie".
   W co wierzył Mieszko, zanim zerwał z pogaństwem?
   Słowianie otaczali czcią siły nadprzyrodzone kierujące zjawiskami przyrody i życiem ludzi. Modlili się i składali ofiary z plonów, zwierząt, a nawet ludzi. Uprawiali wróżbiarstwo. Obiektami ich kultu były drzewa, gaje, kamienie, wody, góry, błyskawice, a także posągi umieszczane niekiedy w krytych dachem świątyniach zwanych kącinami. Wierzyli w rozmaite istoty duchowe: demony, zjawy przodków, wiły (nimfy). Im poruczali opiekę nad domem, polami, lasami czy źródłami, natomiast nad całością świata czuwali bogowie. Ojcem wszystkich bóstw był panujący w niebiosach anonimowy "bóg bogów". Istniały też bóstwa odpowiedzialne za los człowieka (sprawcę nieszczęść nazywano Czarnym Bogiem).
   Najwyższe stadium rozwoju osiągnęła religia słowiańska na Rusi (do przyjęcia tam chrześcijaństwa w 988 r.) oraz u Słowian połabskich i pomorskich. W dobie wojen z chrześcijańskimi sąsiadami rozwinął się u nich kult bogów - patronów plemion. W XI w. w stolicy Wieletów, Radogoszczy, istniała wspaniała świątynia poświęcona wojowniczemu Swarożycowi i podległym mu istotom boskim. Ten ośrodek kultu cieszył się ponadplemiennym uznaniem. Po jego upadku pierwszeństwo polityczne i religijne na pogańskiej Słowiańszczyźnie objęła bałtycka wyspa Rugia. Tam, w Arkonie oddawano cześć Świętowitowi, bogu wojny, urodzajów i wyroczni. Jego posąg zaopatrzono w cztery głowy, co interpretuje się jako znak władzy nad całym czterostronnym światem. Znaczącym bogiem był też szczeciński Trzygłów, którego trzy głowy również oznaczały władzę uniwersalną: nad niebem, ziemią i podziemiami. W 1168 r. Duńczycy zdobyli Rugię, co oznaczało kres epoki oficjalnego kultu słowiańskich bogów.

Rugia, cypel Arkony. Miejsce, w którym stała słynna , świątynia Świętowita, pochłonęło morze. Na Rugii oprócz Świętowita czczono także siedmiotwarzowego Rugiewita i pięciotwarzowych bogów Poronuta i Porewita. Ich idole (posągi) znajdowały się w siedzibie książęcej w miejscowości Gardziec.

Tzw. Światowid wydobyty ze Zbrucza w 1848 r stanowi typowe imago mundi (obraz świata). Obelisk datowany jest już na czas oficjalnej chrystianizacji Rusi (XI-XII w.). Przedstawia trzy sfery kosmosu. W górnej - niebiańskiej - znajduje się najprawdopodobniej wyobrażenie czterotwarzowego najwyższego bóstwa. W strefie środkowej - ziemi ­- w tanecznym korowodzie zastygły cztery postacie ludzkie. Całość dźwiga podziemny trójgłowy "atlas".


   W kraju Polan moment ten nastąpił w 966 r., a obwieszcza go lakoniczne stwierdzenie rocznikarza: "Mesco dux baptizatur" - "Książę Mieszko chrzci się". Samo miejsce tego wydarzenia pozostaje nieznane. Dyskutowano nad Ratyzboną, Pragą, ale w grę jak najbardziej wchodzą ośrodki polańskie - Gniezno, Poznań i Ostrów Lednicki.
   Jak wyglądał moment chrztu naszego księcia? Mieszko był już wówczas dorosłym człowiekiem. Zapewne starano się, by dobrze zapamiętał ten moment oraz by był to akt uroczysty i odpowiednio nagłośniony. Tradycyjnym dniem chrzcielnym byla Wielka Sobota, ale już po zachodzie słońca, kiedy świętowano wigilię Wielkiej Nocy. Możliwe więc, że ten dzień - 24 kwietnia 966 r. - wybrano na chrzest Mieszka. Zapewne przywdział on skromną białą szatę i w niej stanął w kościele przed biskupem otoczonym przez kapłanów i wiernych. Na pewno wśród nich znajdowała się małżonka polańskiego księcia - Dąbrówka.
   Miejscem chrztu była specjalna kaplica zwana baptysterium. Na jej środku znajdował się basen chrzcielny głęboki na kilkadziesiąt centymetrów. Nawet jeżeli Mieszko chrzcił się we własnym kraju, gdzie jeszcze nie miał takich budowli czy pomieszczeń kościelnych, to możemy przypuścić, że wykopano na tę uroczystość odpowiednie zagłębienie z wodą lub wykonano misę chrzcielną.

Misa wapienna z podziemi katedry poznańskiej została wzniesiona na podgrodziu, na miejscu późniejszej katedry. W jej środku znajdował się słup, na którym wspierało się zadaszenie. Interpretuje się ją jako misę do masowych chrztów, choć nie brak opinii, że miała znaczenie jedynie techniczne i służyła do... mieszania wapna.

Mozaika ze sceną chrztu Jezusa w Jordanie ukazuje dokonanie tego obrzędu przez zanurzenie. Możliwe, że pierwsze chrztv ludności słowiańskiej również odbywały się w "żywej " wodzie, a nie tylko w kaplicach czy kościołach.

   Sam chrzest polegał na zanurzeniu w wodzie, a jeżeli było zbyt płytko, dodatkowo kapłan polewał chrzczonego wodą tak, aby ten cały został obmyty i rytualnie oczyszczony z grzechów. W ślad za Mieszkiem chrzest przyjęli zapewne jego dworzanie. Nie zwlekano też z drugim sakramentem, bierzmowaniem,którego udzielał biskup, namaszczając nowo ochrzczonych poświęconym olejem.
   Po osobistym chrzcie Mieszka i jego otoczenia nastąpił drugi etap: w roku 968 Polska otrzymała swojego biskupa misyjnego. Był nim Jordan. Podlegał bezpośrednio Stolicy Apostolski i zadaniem jego było zorganizowanie akcji chrystianizacyjnej w całym kraju. Objęcie chrześcijaństwem ogółu ludności wymagało jednak około 2-3 stuleci.
   Chrzest Mieszka dawał mu uczestnictwo nie tylko we wspólnocie polityk czy cywilizacji Zachodu, ale włączał go w społeczność duchową określaną jako christianitas ("chrześcijaństwo", a może lepiej "świat chrześcijański"). Władcy byli w niej wywyższeni ponad społeczeństwo w sposób szczególny, gdyż traktowano ich jako namaszczonych przez samego Chrystusa. Przystąpienie do tak urządzonego świata oznaczało porzucenie "barbarzyństwa" i osiągnięcie postępu, którego dowodem była potęga polityczna i militarna państw chrześcijańskich. Nie można także zapominać, że nowa religia otwierała przed jej wyznawcami bardzo ważną perspektywę indywidualnego zbawienia oraz spójnie wyjaśniała sens świata i historii. Wnosiła też nowe wzorce obyczajowe. Niestety, w świadomości Polaków wciąż pokutuje stereotyp, iż Mieszko przyjął chrzest w obawie przed niemieckim podbojem, który miał się dokonać pod pretekstem chrystianizacji.

DĄBRÓWKA I ODA

 Portret Dąbrówki, narysowany przez Jana Matejkę, podkreśla jej rolę w krzewieniu wiary chrześcijańskiej. Przedstawia ją jako młodą damę, z czym nie zgodziłby się nieprzychylnie do niej nastawiony kronikarz Kosmas z XII w., rodak czeskiej księżniczki. Opisał ją jako mocno już podstarzał pannę młodą, a w dodatku niezbyt mądrą i bezwstydną, co miało się ujawnić, gdy założyła niestosowny dla podeszłego wieku panieński wianek. Trudno dać wiarę odległym czasowo pomówieniom. "Współwinną" sądom Kosmasa może być młodsza siostra Dąbrówki - jej imię Mlada (Młoda) w naturalny sposób postarzało polską księżnę. Wierzmy zatem Matejce.

Dąbrówka
  rys. J.Matejki  
   Wyd. Dolnośląskie  

   "Dobrouka venit ad Mesconem", "Dąbrówka przybywa do Mieszka" - tym zdaniem odnotowali rocznikarze pod rokiem 965 zamążpójście czeskiej księżniczki, odtąd - jak przyjmujemy w naszej tradycji - pierwszej polskiej księżnej. Między historykami od ponad 100 lat toczy się spór o jej imię: Dobrawa czy Dąbrówka? Zapiski roczników, kronika Galla i czeska kronika Kosmasa podają imię Dąbrówka. Nawiązanie do dębu, drzewa otaczanego u Słowian głęboką czcią, nie budzi zdziwienia. Imię żony Mieszka byłoby więc zdrobnieniem imienia Dąbrowa.
   Pamiętający czasy Dąbrówki niemiecki kronikarz Thietmar przedstawił ją jako Dobrawę (Dąbrowę?), wyjaśniając, że to słowiańskie imię na niemiecki tłumaczy się: Dobra.
   I rzeczywiście kronikarz chwalił jej dobroć. Niemniej musiał to czynić roztropnie, gdyż opinie na temat żony Mieszka były podzielone. "Umyślnie - dowodził Thietmar - postępowała ona przez jakiś czas zdrożnie, aby później móc długo działać dobrze. Kiedy mianowicie po zawarciu wspomnianego małżeństwa nadszedł okres wielkiego postu i Dobrawa starała się złożyć Bogu dobrowolną ofiarę przez wstrzymywanie się od jedzenia mięsa i umartwianie swojego ciała, jej małżonek namawiał ją słodkimi obietnicami do złamania postanowienia. Ona zaś zgodziła się na to w tym celu, by z kolei móc tym łatwiej zyskać u niego posłuch w innych sprawach. Jedni twierdzą, że jadła mięso w okresie jednego wielkiego postu, inni zaś, że w trzech takich okresach. Dowiedziałeś się przed chwilą, czytelniku, o jej przewinie, zważ teraz, jaki owoc wydała jej zbożna intencja. Pracowała więc nad nawróceniem swego małżonka i wysłuchał jej miłościwy Stwórca".

 Za czasów Mieszka, jak odnotował Thietmar, po śmierci którego zwłoki palono na stosie, traciła życie również żona którą zabijano, aby dzieliła los małżonka. Ta drastyczna wiadomość świadczyć miała o niepospolitej wierności słowiańskich żon. Wydaje się jednak przesadzona, gdyż mamy w źródłach dostatecznie wiele stwierdzeń o istnieniu wdów na Słowiańszczyźnie.

Pewnym potwierdzeniem wiadomości Thietmara o zabijaniu żon po śmierci męża mogą być groby podwójne. Niewykluczone jednak, ż towarzyszką Słowianina w zaświaty była jego niewolnica, a nie żona.

   To usprawiedliwienie zachowania Dąbrówki, zapisane przez duchownego wysokiej rangi, daje wyobrażenie o roli, jaką przyznano małżonce Mieszka w jego przejściu na wiarę chrześcijańską. W 100 lat po Thietmarze zasługi Dąbrówki w nawróceniu Mieszka i krzewieniu wiary chrześcijańskiej wychwalał też Gall Anonim. Podkreślał, iż sprowadziła do Polski zastęp duchowieństwa. Niestety, ułamkowe dane źródeł nie pozwalają na pełne sportretowanie tej wybitnej księżnej, z której zdaniem mąż z pewnością się liczył. Śmierć Dąbrówki w 977 r. zapowiadała wygaśnięcie przymierza z Czechami. Mieszko stanął wobec dylematu, z kim związać własne losy, a zarazem z którym z sąsiadów zacieśnić współpracę. Nieudana wyprawa cesarska na jego kraj w 979 r. paradoksalnie doprowadziła do zbliżenia z niedawnym najeźdźcą. Po wojnie nastąpił pokój, a sojusz polityczny został przypieczętowany najpóźniej w 980 r. przez związek małżeński Mieszka z księżniczką saską. Wybór owdowiałego księcia padł na Odę, córkę margrabiego Dytryka zawiadującego Marchią Północną.
   Jak napisał Thietmar, była to "pewna mniszka z klasztoru w Kalbe" nad rzeką Muldą, która porzuciła habit bez stosownego zezwolenia kanonicznego. Oda miała przysporzyć nowych wyznawców Chrystusa w kraju swego męża, a przede wszystkim umożliwić powrót do ojczyzny jeńców, zapewne Niemców pojmanych przez Mieszka podczas wyprawy w 979 r. I właśnie dobro ojczyzny oraz konieczność zapewnienia jej pokoju, zdaniem Thietmara, ostatecznie przekonały niemiecki Kościół do akceptacji tego związku małżeńskiego. Dzięki niemu Mieszko zaistniał w koligacjach książąt Rzeszy niemieckiej i otrzymał szansę pełniejszego uczestnictwa w polityce europejskiej. Uzyskanie ręki margrabianki stanowiło nie lada awans dla silnego, ale wciąż "prowincjonalnego" księcia słowiańskiego.
   Pożycie małżonków, pomimo dość znacznej różnicy wieku, chyba układało się dobrze. W źródłach odnotowano też szacunek, jakim cieszyła się Oda w otoczeniu dworskim. Urodziła Mieszkowi co najmniej trzech synów: Mieszka, Świętopełka i Lamberta. Prawdopodobnie sędziwy już i schorowany Mieszko ulegał jej wpływom. Panuje nawet dość zgodne przekonanie historyków, że Oda wykorzystała swoją pozycję, by wydziedziczyć pierworodnego syna Bolesława i zepchnąć go do rządów tylko nad jedną dzielnicą, krajem Wiślan ze stolicą w Krakowie. Rzeczywiście, Mieszko tuż przed śmiercią zarządził podział swego państwa "między wielu". Domyślamy się, że chodzi tu o jego wszystkich synów. Jednak wkrótce po śmierci Mieszka księżna Oda została wraz z synami wypędzona przez Bolesława Chrobrego. Zmarła zapewne w Niemczech.
   Skłonni może bylibyśmy dziś usprawiedliwić wygnanie Niemki Ody przez Chrobrego, dla którego okazała się złą macochą egoistycznie zapatrzoną w swoich synów. Wraz z jej wypędzeniem kończyłby się także podział państwa, a i znikałoby z polańskiego dworu środowisko niemieckiej dywersji... Jednak taki sposób myślenia jest nazbyt współczesny, niezgodny z duchem opisywanych czasów. Po pierwsze, państwa wczesnofeudalne miały charakter patrymonialny, zatem stanowiły ojcowiznę (łac. patrimonium) i przechodziły "na własność" nie tylko najstarszego syna, ale całego rodu. Podział zarządzony przez Mieszka nie był więc wykroczeniem przeciwko dobru państwa.
   Po drugie, traktowanie Ody jako niemieckiej dywersantki jest przeniesieniem na wiek X problemów z późniejszych stuleci, kiedy państwa nabrały charakteru narodowego.
   Chociaż związki małżeńskie zawierane przez Mieszka odzwierciedlały jego orientacje polityczne, obydwie żony Mieszka, Dąbrówka i Oda, nie były tylko biernymi elementami transakcji międzypaństwowych. Przedstawiają się one jako kobiety z charakterem, zdolne wywierać wpływ na politykę i zaangażowane w szerzenie chrześcijaństwa.

OD BAŁTYKU PO KRAKÓW
   Poślubienie Ody stanowiło preludium do wzmożonej aktywności Mieszka I na arenie międzynarodowej. Lata 80. X w. rozpoczęły się jednak dla władcy Polan od porażki na wschodzie. W 981 r. książę kijowski Włodzimierz zajął nadgraniczny pas wschodnich ziem Mieszka - Grody Czerwieńskie. Brak odpowiedzi ze strony Piasta tłumaczy jego żywsze zaangażowanie w sprawy niemieckie. Najpierw włączył się on walkę stronnictw politycznych po śmierci cesarza Ottona II (983). Początkowo Mieszko wystąpił przeciw małoletniemu Ottonowi III, jednak wkrótce uznał go jako władcę i podjął współpracę z reprezentującą go regentką, jego matką Teofano.

Na początku lat 80. X w. córka Mieszka i Dąbrówki Świętosława wyszła za mąż za króla Szwecji Eryka Zwycięskiego, a po jego śmierci poślubiła (ok. 996 r.) władcę Danii Swena Widłobrodego. Rola, jaką odegrała w polityce, zapewniła nieśmiertelną sławę w pieśniach skaldów i sagach. Skandynawowie dali jej imię Sygrydy i przydomek Storrady - Dumnej. Jej syn Kanut Wielki zjednoczył królestwa Danii, Norwegii i Anglii.

   W 985 r. władca Polan wsparł niemiecki atak na północne Połabie. Dwa lata wcześniej doszło tam do wielkiego powstania Słowian, którzy zrzucili panowanie niemieckie i wywalczyli niepodległość. Ich główną organizacją polityczną był Związek Wielecki ze stolicą w Radogoszczy. Mieszko włączył się w jedną z pierwszych prób przywrócenia władzy niemieckiej na tym obszarze.
   W roku 986 doszło do spotkania Mieszka z Ottonem III w Kwedlinburgu. Władca Polan najprawdopodobniej uznał zwierzchność króla Niemiec, a wśród złożonych mu darów znalazł się... wielbłąd. Egzotyczny prezent przywędrował zapewne do Polski wraz z arabskimi i żydowskimi kupcami. Dary potwierdzały zawarcie ścisłego przymierza, którego największym wrogiem były pogańskie plemiona połabskie.

 Odnajdywane przez archeologów wagi są wyraźnym świadectwem wejścia państwa polańskiego w system handlu europejskiego opartego na szlachetnych kruszcach. Słowiańskim środkiem płatniczym były lniane chusteczki, kawałki płótna i stąd pochodzi wyraz "płacić".

   Oknem na świat tych zbuntowanych ludów był Wolin, potężny port i miasto kwitnące jako ośrodek handlu na skalę światową. Mieszko miał dawne porachunki z Wolinianami. O wpływy na ich wyspie rywalizował z Danią, stąd też naturalnym jego sojusznikiem okazała się konkurująca z nią o przewagę na Bałtyku Szwecja. Za jej króla, Eryka Zwycięskiego, Mieszko wydał córkę Świętosławę.
   Najprawdopodobniej już w połowie lat 80. X w. polański książę, wzmocniony sojuszem z cesarstwem, rozpoczął też ekspansję na południe. Archeologowie na ten właśnie czas datują powstawanie piastowskich grodów na Śląsku. Doprowadzić to musiało do konfliktu z Czechami rządzonymi przez szwagra Mieszka, Bolesława, brata Dąbrówki. W roku 990 poróżnił się on z Mieszkiem, zarzucając, że ten zabrał mu jakieś "królestwo". Przed 990 r. mogło też dojść do zaboru kraju Wiślan przez Piastów.
   Skłaniając się ku temu stanowisku należy owo "zabrane królestwo" rozciągnąć od Małopolski aż po Śląsk. W dyskusji nad ówczesnymi granicami państwa piastowskiego

W słowiańskich osadach gościli często kupcy z różnych stron Europy, a nawet ze świata muzułmańskiego.

 Port w Wolinie w X w. był jednym z największych ośrodków miejskich ówczesnej Europy (mógł liczyć nawet do 10 000 mieszkańców) rozwinął się dzięki pośrednictwu handlowemu w basenie Morza Bałtyckiego, a jego kontakty sięgały nie tylko krajów zachodniej i północnej Europy, ale też Rusi i Bizancjum.

kluczową rolę odgrywa słynny dokument Dagome iudex, w którym Mieszko oddal swe państwo pod opiekę Stolicy Apostolskiej. Dokument otrzymał nazwę od pierwszych zawartych w nim słów. Tytuł iudex ("sędzia") i imię Dagome nie najlepiej pasują do naszego Mieszka. Iudex w rozumieniu biblijnej Księgi Sędziów może mieć jednak znaczenie "władcy", "księcia", więcej kłopotu sprawia natomiast tajemniczy Dagome. Pomysłów na jego słowiańskie i niesłowiańskie odczytanie jest kilka (wspomnijmy dla przykładu Dzigomę, Dagoberta czy Tęgomira). Dobrym wytłumaczeniem jest używanie przez Mieszka dwojga imion (drugie mógł otrzymać na chrzcie). Pojawił się także pomysł, by dziwne sformułowanie uznać za błąd przy przepisywaniu zdania "Ego Mesco dux", ale byłaby to dość duża pomyłka...
   Zatem ów Dagome, "senatorka" Oda i ich synowie Mieszko i Lambert "nadali świętemu Piotrowi [w praktyce papiestwu] jeden gród w całości, zwany Schinesghe, ze wszystkimi jego pertynencjami [przynależnościami]". Zdeformowanie nazwy Gniezna spowodował zapewne papieski skryba, dokonując odpisu z zaginionego dziś oryginału. Nie miał pojęcia o wystawcach dokumentu i kraju, do którego się odnosił. Uznał, że dokument dotyczył... Sardynii!

Podczas sprawowania sądu królowi asystuje miecznik. W ręce trzyma on miecz - symbol władzy sądowniczej. Monarchia piastowska wzięła na siebie obowiązek strzeżenia prawa i obrony ludności przed zewnętrznym zagrożeniem. Decyzję tę usankcjonował zapewne wiec plemienny (zgromadzenie wszystkich wolnych mężczyzn, w którym decydujący głos miała starszyzna rodowa). Grody, w których stacjonowały załogi monarsze, były siedzibami władzy państwowej i kościelnej. Pozostawiono też pewne instytucje doby plemiennej - np. tzw. opola (wspólnoty sąsiedzkie) nadal wykonywały funkcje "samorządowe" i policyjne oraz zbierały daniny i podatki.

Wznosząc wał obronny wokół grodu, warstwy drewna układano na przemian wzdłuż i w poprzek konstrukcji. Rozsuwaniu się wału, wysokiego nieraz na 10 m, zapobiegały pozostawione w najniższej warstwie nieobcięte konary - haki. Konstrukcja wału z Gniezna jest typowa dla grodów państwa Piastów i nazywa się ją przekładkową.

   Najpóźniejszy termin wystawienia dokumentu wyznacza dzień śmierci Mieszka - 25 maja 992 r. Opis granic "państwa gnieźnieńskiego" (Civitas Schinesghe) przedstawia się w nim następująco: biegną one "tak, jak zaczyna się z pierwszego boku długie morze [longum mare, czyli Bałtyk], granicą Prus [Pruzze] aż do miejsca, które nazywa się Ruś [Ruzze] i granicą Rusi ciągnąc aż do Krakowa [Craccoa], i od samego Krakowa aż do rzeki Odry prosto do miejsca, które nazywa się Alemura [Allemure, Ołomuniec?], aż do ziemi Milczan [Milze], i od granicy Milczan prosto w kierunku Odry i stąd prowadząc wzdłuż rzeki Odry aż do wymienionego miasta Schinesghe".
   Mieszko zatem pod koniec panowania skupiał pod swą władzą Wielkopolskę, Kujawy, Mazowsze, Pomorze, Śląsk oraz co najmniej wschodnią Małopolskę (kraj Lędzian), a prawdopodobnie też pozostałą część tej krainy (terytorium Wiślan) i, co jeszcze bardziej hipotetyczne, jakieś części Moraw. Na tych obszarach rozpoczął budowę sieci grodów jako elementu integrującego państwo. Dzieło to kontynuował jego pierworodny syn Bolesław. Państwo pierwszych Piastów stało się kolebką narodu Polaków. To za ich panowania zaczęła rodzić się nasza świadomość narodowa. Jednak nie sposób jeszcze poddanych Mieszka nazywać Polakami. Czuli się oni bowiem bardziej "ludźmi księcia" niż przedstawicielami osobnej nacji.
   Przełomowym dokonaniem Mieszka I było rozciągnięcie na jego państwo granic Europy Wojny, na które zwykliśmy zwracać szczególną uwagę, były stanem przejściowym. Po nich następowały negocjacje, małżeństwa dynastyczne, ściślejsze związki międzypaństwowe, ale i międzyludzkie. Na dwór książęcy i ziemie polskie przenikały zdobycze cywilizacyjne i kulturalne Zachodu, który też coraz częściej zaczął stykać się z oryginalnością kultury słowiańskiej.

"MIESZKO I i jego czasy" - Stanisław Rosik, zeszyt 1 serii Wydawnictwa Dolnośląskiego


  Powrót 

  © Xezaar